Radny Olsztyna proponuje budować ulice i torowiska

31 08 2026

Olsztyński radny Adam Andrasz zaprezentował w grudniu 2025 roku koncepcję nazwaną „Olsztyn 2040”, która jest planem inwestycyjnym dotyczącym rozbudowy infrastruktury transportowej. Jego propozycja zawiera istotny komponent tramwajowy, dlatego pozwalamy sobie ją omówić i odnieść się do propozycji reprezentanta Rady Miasta.

Wizualizacja zielonego torowiska według koncepcji radnego Adama Andrasza

Wizualizacja zielonego torowiska według koncepcji radnego Adama Andrasza

Radny w korespondencji z nami podkreśla, że to jest plan 15-letni, szacowany na 3 mld zł. Oznacza to wydatki rzędu 200 mln rocznie, co zdaniem Adama Andrasza nie jest już dla miasta wojewódzkiego tak znaczną kwotą. Jednym z założeń propozycji jest powiększenie terytorium Olsztyna o tereny na północy i południu miasta. Z gminy Dywity w granice Olsztyna miałoby trafić Osiedle Sterowców, z gminy Stawiguda do Olsztyna miałyby zostać wcielone tereny będące niegdyś kolonią, a dziś formalnie wsią Jaroty (właściwa wieś o tej nazwie stała się częścią Olsztyna już w 1977 roku), czyli m.in. osiedle Tęczowy Las, a także wieś Bartąg.

Szacuję, że wchłonięcie do Olsztyna omawianych terenów np. do roku 2030 dałoby Olsztynowi 70-80 mln zł wzrostu dochodów rocznie. To 700-800 mln w ciągu następnych 10 lat. Sądzę, że wygospodarowanie kolejnych 70-80 mln rocznie na inwestycje z budżetu miasta też jest możliwe. Pozostała część kwoty to byłyby fundusze zewnętrzne – pisze nam radny.

Według niego istotna jest kolejność realizacji proponowanych inwestycji, a wszystko powinno być zgrane z budową północnej obwodnicy Olsztyna. Najpierw chciałby odciążyć aleję Sikorskiego poprzez połączenie ulicy Wilczyńskiego z aleją Warszawską (na początek bez linii tramwajowej). Nie rozpoczynałby też budowy torowisk tramwajowych na Zatorzu do czasu zakończenia obwodnicy północnej. Kolejna linia tramwajowa – do Osiedla Sterowców – też miałaby poczekać: jej realizację radny Andrasz widzi za 12-13 lat. Przy przystanku końcowym miałby powstać parking przesiadkowy Parkuj i jedź (P+R) dla mieszkańców Dywit, Dobrego Miasta czy Lidzbarka Warmińskiego. Podobny parking miałby powstać w Kortowie, by z kolei umożliwić przesiadkę na tramwaj mieszkańcom m.in. Stawigudy i Olsztynka – oni mieliby korzystać z nowej linii przez Wilczyńskiego i Osiedle Generałów do alei Warszawskiej i połączenia z obecną krańcówką przy skrzyżowaniu z Prawocheńskiego i Tuwima.

Bartąg po przyłączeniu do Olsztyna będzie dalej się rozrastał w stronę obwodnicy. W tym rejonie może mieszkać duża liczba studentów. Podobnie jak odnogi do Tęczowego Lasu i Bartąga wynikają z silnego rozwoju tych terenów.

Radny Andrasz widzi też potrzebę budowy linii tramwajowej w ulicy Dworcowej pomiędzy aleją Piłsudskiego a Dworcem Głównym – chciałby tamtędy skierować linię 4, która jego zdaniem jeździ „niedoładowana”, gdyż kursuje „trochę naookoło”. Kolejna propozycja to pociągnięcie torowiska do krańcówki na Osiedlu Podleśna ze względu na rozwijające się w tym regionie miasta budownictwo wielorodzinne. Na potrzeby tej linii chciałby, by będący w planie remont Wiaduktu Powstańców Węgierskich 1956 uwzględniał poprowadzenie przez niego torowiska tramwajowego, choć na wizualizacji pojawia się tam tylko tor pojedynczy.

Wizualizacja estakady nad aleją Sikorskiego w ciągu ulic Synów Pułku i Tuwima według koncepcji radnego Adama Andrasza

Wizualizacja estakady nad aleją Sikorskiego w ciągu ulic Synów Pułku i Tuwima według koncepcji radnego Adama Andrasza

W planie radnego są też liczne propozycje inwestycji drogowych – najbardziej spektakularne z nich to cztery estakady: nad aleją Sikorskiego w ciągu ulic Synów Pułku i Tuwima, nad aleją Piłsudskiego w ciągu ulicy Dworcowej, czyli nad placem Inwalidów Wojennych, nad ulicą Pstrowskiego, łącząca ulicę Mazowieckiego i aleję Sikorskiego oraz nad rondem na placu Ofiar Katastrofy Smoleńskiej, łącząca ulicę Bohaterów Bitwy Warszawskiej 1920 i aleję Schumana. – Budując wskazane w planie wiadukty sprawimy, że silny priorytet dla tramwajów nie będzie dla kierowców aż tak uciążliwy – uzasadnia radny. Pozostałe plany drogowe to budowa ulicy Nowobałtyckiej, wspomniane już połączenie ulicy Wilczyńskiego z aleją Warszawską, łącząca się z nią tzw. trasa NDP (Nauka-Dom-Praca), biegnąca pomiędzy Nagórkami i Jarotami oraz przedłużenie ulicy Wilczyńskiego do skrzyżowania ulic Szymborskiej i Kruka.

W korespondencji z nami radny Andrasz podkreśla, że przygotowane przez niego symulacje mają pokazać kierunek działania i nie należy ich traktować jako gotowych wizualizacji ze wszystkimi szczegółami jak dla projektów inwestycyjnych.

Propozycja rozbudowy sieci drogowej i tramwajowej Olsztyna autorstwa radnego Adama Andrasza

Propozycja rozbudowy sieci drogowej i tramwajowej Olsztyna autorstwa radnego Adama Andrasza

Propozycje przyszłych ulic nie są nowe – plany trasy NDP pochodzą jeszcze z czasów PRL-u, o przedłużeniu Wilczyńskiego do alei Warszawskiej także mówi się od dekad, połączenie okolic dzisiejszej krańcówki Pieczewo z nowym dojazdem do obwodnicy przewidziano w planie ogólnym miasta, a przygotowania do budowy Nowobałtyckiej już się rozpoczęły. Idea tworzenia nowych połączeń międzydzielnicowych jest słuszna – pozwala odciążyć śródmieście dzięki temu, że daje kierowcom możliwość ominięcia centrum miasta podczas podróży między dzielnicami. Docelową sytuacją byłoby, by do centrum samochodami wjeżdżali tylko ci, którzy tam mają cel swojej podróży i nie mogą skorzystać z komunikacji miejskiej.

Nieco inaczej ocenić należy pomysły budowania estakad. Ich zasadniczą wadą jest to, że wcale nie rozwiązują problemu korków, tylko przesuwają je na najbliższe skrzyżowanie z drogą z pierwszeństwem lub sygnalizacją świetlną. Na dodatek w miejscach, gdzie radny Andrasz proponowałby ich budowę, to nie relacje na wprost, które obsługiwałyby wiadukty, są najbardziej obciążone, lecz skrętne. Te nadal blokowałyby skrzyżowania. Za to w naszym, wciąż na szczęście mało zaśmieconym inwazyjną infrastrukturą drogową mieście stanęłyby masywne, brutalnie ingerujące w przestrzeń budowle, których użyteczność byłaby mocno ograniczona. Naszym zdaniem z tego elementu planu należy zrezygnować.

Koncepcja estakady nad Placem Ofiar Katastrofy Smoleńskiej w ciągu ulicy Bohaterów Bitwy Warszawskiej 1920 i alei Schumana według koncepcji radnego Adama Andrasza

Koncepcja estakady nad Placem Ofiar Katastrofy Smoleńskiej w ciągu ulicy Bohaterów Bitwy Warszawskiej 1920 i alei Schumana według koncepcji radnego Adama Andrasza

Wizualizacja przebudowanego ronda na Placu Ofiar Katastrofy Smoleńskiej według koncepcji radnego Adama Andrasza

Wizualizacja przebudowanego ronda na Placu Ofiar Katastrofy Smoleńskiej według koncepcji radnego Adama Andrasza

Przejdźmy jednak do tego, co nas najbardziej interesuje, czyli pomysłów na rozwijanie infrastruktury tramwajowej. Część z pomysłów radnego to realizacja koncepcji już zapisanych w dokumentach strategicznych dotyczących transportu publicznego. Domknięcie pętli na Jarotach przez połączenie krańcówki Kanta z istniejącymi torowiskami na Placu Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, budowa linii przez Jaroty w ulicy Wilczyńskiego (od Krasickiego w kierunku zachodnim) czy linia w ulicy Dworcowej między Placem Inwalidów Wojennych a Dworcem Głównym nie powstały wyłącznie dlatego, że środki na budowę w pierwszych dwóch etapach były w oczywisty sposób ograniczone i należało wybierać te trasy, które obsłużą najwięcej tzw. generatorów ruchu i zapewnią największą liczbę pasażerów. Wiadomo, że trzy wspomniane wyżej inwestycje są następnymi w kolejce i w „Strategii rozwoju publicznego transportu zbiorowego w Olsztynie do 2027 r.” zaplanowano już linie biegnące tymi trasami (więcej na temat można przeczytać w naszych wpisach z grudnia 2023 i lipca 2016 roku).

O rozwoju tramwajów w północnych dzielnicach Olsztyna mówi się już od wielu lat. Cztery osiedla – Wojska Polskiego, Zatorze, Podleśna i do pewnego stopnia Zielona Górka – przeżywają obecnie swoją drugą młodość. Stosunkowo niewielka odległość do centrum miasta, istniejąca już infrastruktura edukacyjna, zdrowotna i handlowa przyciągają nowych mieszkańców oraz inwestycje mieszkaniowe. Zmienia się struktura demograficzna dzielnicy – pojawia się w niej więcej młodych, często z dziećmi, choć nadal liczba starszych pozostaje znacząca. Wszystkich mieszkańców łączy ten sam problem – komunikacja z resztą miasta. Tory kolejowe dzielą miasto jak rzeka, a ulice prowadzące do nielicznych wiaduktów siłą rzeczy się korkują, co fatalnie wpływa na punktualność autobusów. Tramwaje mogłyby być tu ratunkiem. Oczywiście, konieczne jest jednoczesne tworzenie kolejnych połączeń szeroko rozumianego Zatorza z resztą miasta. Na Tracku kończy się budowa nowego wiaduktu w miejsce dawnej drewnianej kładki, powstaje też nowe połączenie ulicy Lubelskiej z ulicą Zientary-Malewskiej z tunelem pod linią kolejową. Znajdują się one jednak dość daleko od najgęściej zamieszkałych części dzielnicy, więc niewątpliwie przydałyby się kolejne przeprawy – np. na przedłużeniu ulicy Poprzecznej (do Lubelskiej) czy bliżej Dworca Głównego. To odciążyłoby – także z części ruchu tranzytowego, choć tu niezbędna wydaje się budowa północno-wschodniego odcinka obwodnicy – ulice Limanowskiego i Jagiellońską oraz aleje Sybiraków i Wojska Polskiego, a to z kolei umożliwiłoby wprowadzenie tu torowisk. Można się spodziewać, że najwięcej pasażerów przyciągnie linia do krańcówki Osiedle Podleśna, przy granicy lasu, w pobliżu skrzyżowania z ulicą Wiosenną.

Wizualizacja przebudowanego Wiaduktu Powstańców Węgierskich 1956 według koncepcji radnego Adama Andrasza

Wizualizacja przebudowanego Wiaduktu Powstańców Węgierskich 1956 według koncepcji radnego Adama Andrasza

Linia poprowadzona aleją Sybiraków i potem ewentualnie aleją Wojska Polskiego przez Las Miejski do Osiedla Sterowców miałaby przede wszystkim znaczenie w ruchu aglomeracyjnym. Potencjalnych pasażerów wzdłuż trasy jest niewielu – kilka bloków na odcinku od Placu Powstańców Warszawy do ulicy Rataja plus niewielkie osiedle domów jednorodzinnych przy Oficerskiej i Fałata, generatorami ruchu w ciągu dnia byłyby poliklinika MSWiA i szpital psychiatryczny. Jakubowo – krańcówka znajdująca się na granicy zwartej zabudowy – byłaby dobrym miejscem na węzeł, gdyby tylko udało się znaleźć tu miejsce na parking przesiadkowy. Bez niego samochody zastawiałaby wszystkie dostępne miejsca w osiedlowych uliczkach, na chodnikach i podwórkach. Teren na taki parking – nawet piętrowy, gdyby wykorzystać naturalne zagłębienie terenu – jest: to obszar wzdłuż alei Wojska Polskiego między ulicą Oficerską (stacją benzynową Orlenu) a aleją Sybiraków. Co więcej, w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego oznaczony jest on jako przeznaczony na obsługę komunikacji samochodowej.

Budowanie torowiska przez las do Osiedla Sterowców wydaje nam się pomysłem nietrafionym. Wartość dodana byłaby niewspółmierna do kosztów budowy i utrzymania. Odcinek ten wymagałby sporej wycinki drzew, licznych niwelacji terenu i przede wszystkim budowy wysokiego mostu nad rzeką Wadąg. Brakuje też przy Osiedlu Sterowców miejsca na wspomniany przez radnego Andrasza parking P+R (Parkuj i jedź), a jego bliskość do przystanku to kluczowy warunek sukcesu i popularności takiego węzła przesiadkowego. Miejsce na taki parking pewnie by się znalazło, ale kilkaset metrów dalej, przy będącej przedłużeniem alei Wojska Polskiego ulicy Olsztyńskiej, już na terenie Dywit, w okolicach sklepu Lidl. Pozostaje jednak kwestia podziału kosztów budowy i funkcjonowania komunikacji tramwajowej przez dwie gminy – dotąd w Polsce rozwiązywana w bólach i z problemami. Choć tramwaj pokonywałby odcinek leśny szybko (od Jakubowa do Osiedla Sterowców to prawie 3 kilometry bez przystanków), więc byłby atrakcyjną alternatywą dla samochodu, to jednak taka odległość generowałaby też duże koszty codziennego utrzymania. Sama idea przesiadki mieszkańców aglomeracji na transport publiczny jeszcze poza granicami Olsztyna jest jak najbardziej słuszna, lecz może rozwiązać ją inaczej? Na przykład budując parking przesiadkowy na terenie Dywit i uruchamiając szybką linię autobusową łączącą go z krańcówką tramwajową już w mieście, z rozkładem jazdy zsynchronizowanym z odjazdami i przyjazdami tramwajów i przesiadkami drzwi w drzwi? Koszty takiego rozwiązania byłyby dużo niższe, a dowóz autobusami do tramwaju pozwalałby elastyczniej reagować na zapotrzebowanie.

Škody Transtech Artic X34 #07 i #09 na linii 1 na przystanku końcowym Pyhällönpuisto w Tampere (17 lipca 2025)

Doskonały przykład planowania urbanistycznego z Finlandii: jedna z linii uruchomionej w 2021 roku sieci tramwajowej w Tampere dojeżdża do dzielnicy Lentävänniemi, leżącej na półwyspie jeziora Näsijärvi. Końcowy przystanek linii – Pyhällönpuisto – znajduje się w zasadzie w lesie, ale jednocześnie jest to środek osiedla zatopionego w zieleni. Na tym odcinku linii tramwajowej nie towarzyszy ulica – to pojazd szynowy jest tu głównym środkiem transportu. Na zdjęciu: Škody Transtech Artic X34 #07 i #09 na linii 1 na przystanku końcowym Pyhällönpuisto w Tampere (17 lipca 2025) © OlsztyńskieTramwaje.pl

Co do pomysłów rozwojowych na południu miasta, to gdyby rzeczywiście udało się przesunąć granice miasta do jego obwodnicy, to proponowana odnoga wzdłuż ulicy Płoskiego mogłaby obsłużyć nie tylko osiedla bloków tuż za dzisiejszą granicą Olsztyna (czyli choćby wspomniany Tęczowy Las, a właściwie osadę Owczarnia, zwaną też Kolonią Bartąg albo niegdyś po niemiecku Nowym Bartągiem, Neu Bertung), ale też ruch aglomeracyjny, gdyby krańcówkę połączyć z parkingiem P+R przy węźle obwodnicy Olsztyn Jaroty. Tu – odwrotnie niż w przypadku Dywit i ewentualnej linii do Osiedla Sterowców – mamy ciągłość zabudowy i to w dużej części wielorodzinnej. System tramwajów dwukierunkowych pozwala budować trasy fragmentami albo w wersji jednotorowej z rezerwą na drugi tor i w ten sposób, nie przeinwestowując na początku, budować popyt, który w przypadku tak pewnego i szybkiego środka komunikacji jak tramwaj pojawia się niemal zawsze. Może to jest sposób na powstawanie takich odcinków?

Z kolei pomysł na linię do Bartąga należałoby gruntownie przemyśleć. Odnoga wzdłuż ulicy Bukowskiego i być może fragmentu Bartąskiej do osiedla Zacisze: być może tak – tu odpowiedź dałyby dane o napełnieniu linii autobusowych na tym odcinku. Ale budowa do samego Bartąga, nawet przy – dość chyba mało realnym – założeniu włączenia go w granice Olsztyna? Przy drodze do tej starej warmińskiej wsi powstaje wprawdzie zabudowa wielorodzinna, ale problem z pasem terenu pod torowisko, spore nachylenie terenu i mały potencjał aglomeracyjny tej trasy (dojeżdżaliby do niej co najwyżej mieszkańcy Rusi – tym z Bartążka już byłoby pewnie wygodniej do linii na przedłużeniu ulicy Płoskiego) powodują, że należałoby postawić przy niej duży znak zapytania.

Hyundai Rotem 140N #4623 na linii 11 na przystanku początkowym Sielce w Warszawie (24 czerwca 2025)

Hyundai Rotem 140N #4623 na linii 11 na przystanku początkowym Sielce w Warszawie (24 czerwca 2025) © OlsztyńskieTramwaje.pl

Jest jeszcze pomysł linii z Jarot przez Osiedle Generałów i łąki nad Łyną do alei Warszawskiej i dalej, aż do połączenia z istniejącym odcinkiem jednotorowym do Kortowa przy skrzyżowaniu z ulicami Prawocheńskiego i Tuwima. Długie odcinki przebiegające przez tereny niezabudowane to co prawda wyższa prędkość i krótszy czas przejazdu, ale też mniej pasażerów. Do tego trasa przechodząca przez tereny podmokłe i wymagająca budowy mostu nad Łyną byłaby pewnie wyjątkowo kosztowna. Budowa takiej pętli tylko dla obsługi kampusu Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego – pamiętajmy, że ruch na tereny uniwersyteckie charakteryzuje się dużą sezonowością – wydaje nam się w takim kształcie niewłaściwa. Gdyby tramwaj jechał dalej na wprost aleją Warszawską i zapewniał prosty dojazd do Śródmieścia, obsługując po drodze częściowo Podgrodzie i Osiedle Mleczna, pewnie cieszyłby się popularnością. Jednak bez tego odcinka lepszym rozwiązaniem wydaje się nam wydłużanie istniejącej odnogi do Kortowa w głąb miasteczka akademickiego UWM, połączone z przebudową linii wzdłuż Tuwima na dwutorową. Po wybudowaniu trasy przez środek Jarot ulicą Wilczyńskiego i domknięciu pętli przez Krasickiego do krańcówki Kanta da się z powodzeniem zaplanować (w slangu komunikacyjnym powiedzielibyśmy o „wytrasowaniu”) linię łączącą południowe dzielnice z Kortowem przez Tuwima i dalej w głąb kampusu. Odpowiedni rozkład sprawiłby, że okazałaby się ona wystarczająca dla zaspokojenia popytu. A na zachodnim krańcu Wilczyńskiego wystarczyłaby odnoga na Osiedle Generałów, sięgająca na przykład do pętli Bilitewskiego wzdłuż ulicy Popiełuszki. Mimo że stosunkowo niedługa, to ze względu na liczbę potencjalnych pasażerów wzdłuż niej, na pewno okazałaby się frekwencyjnym sukcesem.

Podsumowując: nie wszystkie proponowane przez radnego Adama Andrasza uważamy za warte realizacji, ale cieszy nas, że dziś politycy próbują zdobywać poparcie proponując rozwijanie sieci tramwajowej, a nie walcząc z transportem szynowym. Stało się dokładnie jak przepowiadaliśmy. Była taka kampania wyborcza na prezydenta Olsztyna, w czasie budowy pierwszego etapu naszej sieci tramwajowej, kiedy jeden z kandydatów próbował populistycznie zdobywać poparcie kręcąc antytramwajowe klipy. Dziś jego nazwisko pamiętamy chyba tylko my i niech ta niepamięć będzie największą karą. Przewidywaliśmy wówczas, że tramwaje okażą się takim sukcesem, że w kolejnych kampaniach kandydaci będą się licytować, który więcej tras tramwajowych zbuduje. Bo kto tramwajem jeździ, ten – przy wszystkich problemach i niedociągnięciach, z którymi walczyć trzeba – wie, jak ważną i dobrą rolę pełnią one w codziennym funkcjonowaniu Olsztyna.





Olsztyn oficjalnie wybrał tramwaj Saatza

25 09 2024

Olsztyn oficjalnie zdecydował, że zwycięzcą przetargu na dostawę sześciu fabrycznie nowych tramwajów dla miasta (z opcją ewentualnego zamówienia ośmiu dodatkowych) jest firma Saatz z siedzibą w Warszawie i zakładami w okolicach Grudziądza. Decyzję opublikowano 20 września.

Solaris Tramino S111O #3003 na linii 4 i Durmazlar Panorama DRP5H05 #3024 na linii 5 na przystanku końcowym Pieczewo (19 maja 2024)

Solaris Tramino S111O #3003 na linii 4 i Durmazlar Panorama DRP5H05 #3024 na linii 5 na przystanku końcowym Pieczewo (19 maja 2024) © OlsztyńskieTramwaje.pl

Gwoli kronikarskiego obowiązku napiszmy, że oferta Saatza otrzymała 88 na 100 możliwych punktów, zaś propozycja drugiego z oferentów – firmy CSI Invest z Brzozy pod Bydgoszczą – 77,73 punktu. W kwestii ocenianych parametrów technicznych więcej punktów, co już wcześniej wyliczaliśmy, zdobyła oferta CSI Invest – 25 na 35 możliwych (Saatz – 23 na 35). Ponieważ jednak połowę punktów przyznawano za cenę, a za trzeci oceniany parametr – przedłużenie rękojmi na pojazdy o dwa lata – obie firmy otrzymały tyle samo punktów (15), ostatecznie wyżej znalazła się oferta Saatza. Oczywiście, konkurent teraz może się od tego wyniku odwołać, ale zakładając, że werdykt komisji przetargowej się utrzyma, możemy w drugiej połowie 2026 roku zacząć jeździć po Olsztynie trzecim już typem tramwajów. Dla operatora, czyli MPK Olsztyn, z pewnością nie będzie to sytuacja komfortowa, bo trzy różne modele do codziennej obsługi technicznej to większa komplikacja, ale cóż zrobić, jeśli żaden z już funkcjonujących na rynku producentów nie zdecydował się złożyć oferty. O tym, dlaczego tak się mogło stać, pisaliśmy w jednym z naszych wcześniejszych wpisów, w sierpniu.

Wspominaliśmy wtedy, że zaprezentowany przez Saatz schemat rozplanowania wnętrza przyszłego tramwaju dla Olsztyna przypomina układem Durmazlara Panorama, z czego wzięły się nasze spekulacje, że być może firma ta porozumiała się z tureckim producentem i skorzysta z jego konstrukcji przy budowie swojego wozu. W komentarzach pojawiły się wówczas uwagi, że konstrukcja tramwaju niskopodłogowego z członami podwieszanymi nie jest chroniona patentami (nie jesteśmy niestety w stanie potwierdzić prawdziwości tego stwierdzenia) i pojazd dla naszego miasta może przypominać np. znanego z Łodzi Cityrunnera, czyli Bombardiera Flexity Outlook (kanadyjski Bombardier kilka lat temu został przejęty przez francuski Alstom i pod dawną marką tramwajów się już nie produkuje). Jak będzie w rzeczywistości, pewnie będziemy dowiadywać się z czasem. Zwycięzca przetargu, z którym się skontaktowaliśmy, do czasu podpisania umowy – co jest absolutnie zrozumiałe – woli powstrzymać się od udzielania bardziej szczegółowych informacji. Pozostaje nam więc czekać na oficjalne zawarcie kontraktu.





Durmazlary Panorama już kursują po Olsztynie

17 06 2021

Dwa pierwsze tramwaje Durmazlar Panorama rozpoczęły wreszcie kursowanie po Olsztynie i regularną obsługę linii. Przez najbliższe miesiące będzie można je zobaczyć i przejechać się nimi na „dwójce”.

Durmazlar Panorama Olsztyn DRP5H05 #3015 odjeżdża z przystanku początkowego Dworzec Główny w swój pierwszy kurs liniowy na linii 2 (14 czerwca 2021 11:41)

Durmazlar Panorama Olsztyn DRP5H05 #3015 odjeżdża z przystanku początkowego Dworzec Główny w swój pierwszy kurs liniowy na linii 2 (14 czerwca 2021 11:41) © Urząd Miasta Olsztyna

Debiut tureckich wozów w ruchu liniowym nie miał uroczystej oprawy, ale jednak oficjalny charakter. 14 czerwca 2021 na torach odstawczych za przystankiem końcowym Dworzec Główny zebrali się dziennikarze, władze miasta z prezydentem Piotrem Grzymowiczem oraz przedstawiciele Zarządu Dróg, Zieleni i Transportu i przewoźnika, czyli MPK Olsztyn. Po krótkich wystąpieniach tramwaj o numerze taborowym #3015 udostępniono dziennikarzom, a kilkanaście minut później, dokładnie o 11:41 wyruszył on w swój pierwszy oficjalny kurs z pasażerami. O 13:26 dołączyła do niego druga z odebranych przez Olsztyn Panoram, o numerze #3016. Oba pojazdy kursowały na linii 2 praktycznie do końca dnia – jeszcze po godzinie 20 można było zobaczyć je na ulicach i przejechać się nimi.

Durmazlar Panorama Olsztyn DRP5H05 #3015 odjeżdża z przystanku początkowego Dworzec Główny w swój pierwszy kurs liniowy - na linii 2 (14 czerwca 2021 11:41)

Durmazlar Panorama Olsztyn DRP5H05 #3015 odjeżdża z przystanku początkowego Dworzec Główny w swój pierwszy kurs liniowy – na linii 2 (14 czerwca 2021 11:41) © OlsztyńskieTramwaje.pl

Pierwsze dni kursowania nowych tramwajów były bezproblemowe – nie zanotowano żadnych awarii czy usterek. Panoramy już na stałe weszły do rozkładu i obie można zobaczyć na torach codziennie, włącznie z weekendami. Pozwoli to na spokojne wysyłanie Solarisów Tramino na przeglądy gwarancyjne po ponad pięciu latach użytkowania. Obecnie taki przegląd przechodzi w fabryce w Poznaniu jeden wóz, ale gdy do ruchu wchodzić będą kolejne Durmazlary, jednocześnie konserwowane mogą być po dwa Tramino (wszystkie mają przejść ten proces najpóźniej do końca 2022 roku).

Durmazlar Panorama Olsztyn DRP5H05 #3015 wjeżdża na tory odstawcze za przystankiem końcowym Dworzec Główny przed swoim pierwszym kursem liniowym (14 czerwca 2021)

Durmazlar Panorama Olsztyn DRP5H05 #3015 wjeżdża na tory odstawcze za przystankiem końcowym Dworzec Główny przed swoim pierwszym kursem liniowym (14 czerwca 2021) © Urząd Miasta Olsztyna

Przez pierwszy tydzień kursowania na wyświetlaczach zewnętrznych Panoram pod nazwą przystanku końcowego wyświetlany będzie napis „Nowy tramwaj”. Wewnątrz pojazdu, na ekranach informacji pasażerskiej zobaczyć można z kolei grafikę przedstawiającą nowy pojazd i napis „Jedziesz Panoramą – nowym tramwajem dla Olsztyna” (ilustracja poniżej). Na zewnętrznych wyświetlaczach czołowych tureckich tramwajów specyficzny jest sposób prezentowania numeru linii – na jednym końcu pojazdu jest on umieszczony po lewej stronie, na drugim po prawej.

Grafika na wyświetlaczu wewnętrznym tramwaju promująca Durmazlara Panoramę

Grafika na wyświetlaczu wewnętrznym tramwaju promująca Durmazlara Panoramę © Urząd Miasta Olsztyna

Dotychczasowe dostawy pojazdów z Turcji jeszcze nie spowodowały, że któryś z tramwajów musi nocować pod chmurką, ale miejsce w hali postojowej zaplanowanej na 18 pociągów nieuchronnie się kończy. Jak wspominaliśmy, jedno Tramino jest na przeglądzie w Poznaniu i przez najbliższych kilkanaście miesięcy będzie to stała sytuacja. Kolejny Solaris (#3014) od 18 lutego 2019 roku wciąż odstawiony jest w oczekiwaniu na naprawę po zderzeniu z mitsubishi, którego kierująca wymusiła pierwszeństwo i wjechała wprost pod jadący tramwaj w alei Sikorskiego. Straty powstałe wskutek szalonej jazdy prowadzącej SUV-a wyceniono na ponad milion złotych – przepychanki z ubezpieczycielem, który nie chce się z tymi kosztami pogodzić, blokują przywrócenie wozu do ruchu.

Kolejne tramwaje już się jednak pod dachem nie zmieszczą i będą musiały nocować poza halą. Na terenie zajezdni są tory, gdzie mogłyby to robić w miarę bezpiecznie, są też plany, by na potrzeby zwiększającej się liczby wozów wybudować dodatkowe tory odstawcze. Na budowę nowej hali postojowej niestety na razie nie ma pieniędzy. Kwestia miejsca robi się paląca, bo jeszcze w czerwcu ma przyjechać szósta Panorama, a dostawy kolejnych sześciu wobec słabnącej chwilowo pandemii koronawirusa mają przyśpieszyć i być może wszystkie zamówione wozy dotrą do Olsztyna szybciej niż do końca 2021 roku.

 





Turecka premiera

13 06 2021

Jeśli nie przeszkodzi w tym jakiś kataklizm, to w poniedziałek 14 czerwca 2021 roku po raz pierwszy wyjadą na trasy nowe olsztyńskie tramwaje – Durmazlary Panorama. Na początek na torach zobaczymy dwa z 12 zamówionych przez nasze miasto tureckich wozów.

Durmazlar Panorama Olsztyn DRP5H05 #3015 w hali postojowej zajezdni tramwajowej (8 lipca 2020)

Durmazlar Panorama Olsztyn DRP5H05 #3015 w hali postojowej zajezdni tramwajowej (8 lipca 2020) © OlsztyńskieTramwaje.pl

11 czerwca, po blisko pół roku od zgłoszenia gotowości przez producenta, Olsztyn formalnie odebrał pierwsze pojazdy – o numerach taborowych #3015 i #3016. W zajezdni MPK czekają na przejęcie przez miasto kolejne trzy – trzy, bo 12 czerwca dotarł z fabryki w Bursie piąty Durmazlar. Ciekawostką jest, że stało się to dokładnie sześć lat po tym, jak przyjechał do stolicy Warmii pierwszy tramwaj po półwiecznej przerwie: 12 czerwca 2015 roku o świcie przywieziono na lawecie z Poznania pierwszego z 15 Solarisów Tramino. Czekali wtedy na niego od bardzo wczesnych godzin na całej trasie przejazdu przez miasto – od rogatek po zajezdnię – miłośnicy komunikacji miejskiej, fotoreporterzy i zwykli mieszkańcy. Dziś przyjazdy kolejnych wozów nie budzą już takich emocji – i bardzo dobrze, bo oznacza to, że tramwaj nam w Olsztynie spowszedniał, w dobrym znaczeniu tego słowa. Tramwaje są dziś nieodłącznym elementem olsztyńskiej rzeczywistości, dla tysięcy mieszkańców codziennym środkiem transportu i tak właśnie być powinno.

Od 14 czerwca takim codziennym elementem będą Durmazlary Panorama. Na razie zobaczyć będzie je można tylko na linii 2, bo – jak pisaliśmy ostatnio – tymczasowy peron krańcówki Wysoka Brama w ulicy 11 Listopada jest dla nich minimalnie za krótki (planowany był dla Solarisów Tramino jako rozwiązanie prowizoryczne do czasu budowy docelowej krańcówki na placu Jedności Słowiańskiej, która ma zacząć wkrótce powstawać). Odnoga do Kortowa i przystanki na niej mogą przyjąć Panoramy, więc po reaktywacji linii 3 po wznowieniu zajęć stacjonarnych na Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim w październiku (czemu miejmy nadzieję nie przeszkodzi kolejna fala koronawirusa) tureckie wozy pojawić się będą mogły i tu.

Premierowe kursy Durmazlarów w ruchu liniowym zaplanowano na okolice południa 14 czerwca – oba rozpoczną się, co oczywiste, na krańcówce Dworzec Główny. Pierwszy z tureckich tramwajów odjedzie z tego przystanku planowo o godzinie 11:41, drugi niecale dwie godziny później, o 13:26. Wcześniej planowana jest uroczysta inauguracja z udziałem prezydenta Olsztyna, przedstawicieli Zarządu Dróg, Zieleni i Transportu, MPK Olsztyn i mediów.





Durmazlar Panorama dla Olsztyna już po testach homologacyjnych

11 07 2020

Przerwane przez pandemię koronawirusa testy homologacyjne Durmazlara Panorama dla Olsztyna udało się zakończyć. Obecnie trwają procedury związane z wydaniem świadectwa homologacji. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że nie powinno być z tym problemu, bo turecki tramwaj spełnił wszystkie wymagania procesu homologacyjnego.

Durmazlar Panorama Olsztyn DRP5H05 #3015 w hali postojowej zajezdni tramwajowej (8 lipca 2020)

Durmazlar Panorama Olsztyn DRP5H05 #3015 w hali postojowej zajezdni tramwajowej (8 lipca 2020) © OlsztyńskieTramwaje.pl

Testowany tramwaj, który przyjechał do Olsztyna 13 lutego 2020 roku, w międzyczasie otrzymał już nawet olsztyński numer taborowy (#3015), choć formalnie nadal pozostaje własnością producenta. Do czasu oficjalnego odbioru przez miasto – a to może nastąpić dopiero po uzyskaniu homologacji i potwierdzeniu zgodności pojazdu z wymogami specyfikacji przetargowej – zajezdnię MPK Olsztyn, gdzie stacjonuje, będzie więc opuszczał sporadycznie. Zdarza się to – głównie nocami – pod nadzorem firmy prowadzącej testy na zlecenie Durmazlara. W ruchu liniowym nie należy się jednak spodziewać nowych tramwajów przed jesienią, zwłaszcza że wciąż kwestią otwartą pozostaje harmonogram odbioru kolejnych wozów. Olsztyn rozmawia z tureckim producentem, który zwrócił się o przesunięcie terminów dostaw, zwiększenie zaliczek i ponowne przeliczenie kwoty kontraktu ze względu na wyższy kurs euro. Na porozumienie w dwóch pierwszych kwestiach są szanse, na podwyższenie ceny tramwajów nie. Decyzje zapadną być może już w przyszłym tygodniu.

Durmazlar Panorama Olsztyn DRP5H05 #3015 w hali postojowej zajezdni tramwajowej (8 lipca 2020)

Durmazlar Panorama Olsztyn DRP5H05 #3015 w hali postojowej zajezdni tramwajowej (8 lipca 2020) © OlsztyńskieTramwaje.pl

Na grupach Facebookowych pojawiły się głosy, w tym osób związanych z innymi producentami tramwajów, jakoby tramwaj Durmazlara dla Olsztyna nie spełniał wymogów specyfikacji przetargowej (Specyfikacja Istotnych Warunków Zamówienia; SIWZ). Stawiane na podstawie dostępnych publicznie fotografii zarzuty dotyczą wózków Panoramy, które miałyby z powodów konstrukcyjnych rzekomo nie osiągać zakładanego stopnia skrętu, a także być kopią produktu innego wytwórcy. Niezgodna z SIWZ miałaby też być liczba i wymiary siedzeń. Nie podejmujemy się dyskusji o słuszności tych zarzutów, ale postanowiliśmy sprawdzić, co może się stać, gdy rzeczywiście pojawią się jakieś niezgodności pojazdu ze specyfikacją.

Z naszych informacji wynika, że sytuacja może wyglądać trojako. Niezgodność może mieć charakter nieistotny, niewpływający w znaczący sposób na korzystanie z tramwaju. W takiej sytuacji zamawiający, czyli miasto, może zaakceptować odejście od wymogów bez dalszych konsekwencji.

Inaczej wygląda sytuacja, gdy niezgodność dotyczy elementu, który był punktowany w przetargu. Były to – przypomnijmy – zmniejszony nacisk na oś (do 6 punktów na 100 możliwych), skrętne ostatnie wózki w członach skrajnych (5/100), szerokość pudła tramwaju (4/100), szerokość przejścia między siedzeniami (do 3/100), liczba miejsc siedzących (5/100), zastosowanie urządzeń hydraulicznych czy pneumatycznych, które nie wymagają kontroli Urzędu Dozoru Technicznego lub Transportowego Dozoru Technicznego (3/100) i poziom hałasu (do 4/100). W takiej sytuacji wartość oferty wykonawcy zostanie ponownie przeliczona przy pomocy specjalnego algorytmu i ostateczna cena za pojazd zostanie odpowiednio obniżona.

Trzecia możliwość to wystąpienie w wozie niezgodności, która uniemożliwia korzystanie z niego w zakładany sposób. W takim przypadku Olsztyn ma prawo odstąpienia od umowy i wystąpienia o odszkodowanie od wykonawcy. Miejmy jednak nadzieję, że żadna z tych sytuacji nie zaistnieje.

Durmazlar Panorama Olsztyn DRP5H05 #3015 w hali postojowej zajezdni tramwajowej (8 lipca 2020)

Durmazlar Panorama Olsztyn DRP5H05 #3015 w hali postojowej zajezdni tramwajowej (8 lipca 2020) © OlsztyńskieTramwaje.pl

Zamiast jednak dywagować nad hipotetycznymi problemami przyjrzyjmy się tureckiemu tramwajowi, do którego mieliśmy okazję zajrzeć. Wnętrze utrzymane jest w tej samej stalowoszarej kolorystyce co w Solarisie Tramino. To dobry pomysł nie tylko dlatego, że dzięki temu nowe wozy nie będą zbytnio odróżniały się od starszych, ale przede wszystkim dlatego, że jak uczy doświadczenie innych miast jasne plastiki czy laminaty szybko i brzydko się starzeją – żółkną, a ich chropowata powierzchnia zbiera brud, który z czasem trudno całkowicie usunąć. Szarości w Tramino sprawiły, że po blisko pięciu latach praktycznie nie widać po nich śladów zużycia – podobnie powinno być w Panoramach. Jednolite z wozami Solarisa są także wzory tapicerki na siedzeniach. Same fotele nieco się różnią, bo oprócz pojedynczych umieszczonych jak poprzednio nad wózkami (najwygodniejsze miejsce dla pasażerów z plecakiem czy dużą torbą, choć tym razem między siedzeniami a oknami znalazło się jeszcze miejsce na gaśnice) i par klasycznych siedzeń pojedynczych o szerokości 42 cm mamy także tzw. półtoraki, czyli fotele o szerokości 60 cm. Jak sprawdzą się na co dzień, ocenią pasażerowie. Z naszego doświadczenia wynika, że rzadko korzystają z nich dwie osoby – najczęściej służą one do przewozu „torbaczy”, czyli pasażerów układających na siedzeniach swoje bagaże. Może być to za to dobre rozwiązanie dla pasażerów z dziećmi.

Wnętrze Durmazlara Panorama Olsztyn DRP5H05

Wnętrze Durmazlara Panorama Olsztyn DRP5H05: bliżej przegubu tzw. półtoraki, czyli siedzenia szersze (60 cm), za nimi, nad wózkami tradycyjnie pojedyncze (42 cm) © OlsztyńskieTramwaje.pl

W Durmazlarach pierwsze drzwi w członach czołowych są pojedyncze – inaczej niż w Solarisach, gdzie mieliśmy wyłącznie pary drzwi podwójnych. To wiąże się z mniejszą ilością miejsca przy kabinie motorniczego. W Tramino w tym miejscu miały stawać wózki – dziecięce czy inwalidzkie – jednak, gdy ich nie było, podróżni mieli po prostu więcej miejsca przy wejściu. Obawiamy się, że wymiana pasażerów przez drzwi jednoskrzydłowe będzie nieco utrudniona, co jest o tyle ważne, że pasażer dobiegający do tramwaju w ostatniej chwili zazwyczaj wsiada pierwszymi drzwiami, a nie fatyguje się do kolejnych.

Wnętrze Durmazlara Panorama Olsztyn DRP5H05

Wnętrze Durmazlara Panorama Olsztyn DRP5H05: człon czołowy © OlsztyńskieTramwaje.pl

Wnętrze Durmazlara Panorama Olsztyn DRP5H05

Wnętrze Durmazlara Panorama Olsztyn DRP5H05: drzwi podwójne © OlsztyńskieTramwaje.pl

W Panoramach dwa miejsca dla wózków znajdują się w członach następujących po czołowych, czyli drugim i czwartym (turecki tramwaj jest pięcioczłonowy w odróżnieniu od trójczłonowego Tramino). Umieszczono je bezpośrednio przy podwójnych drzwiach. Dostęp do nich jest ułatwiony, bo nie oddziela ich od wejścia szyba. Gdy w tramwaju nie będzie przewożony wózek, będzie można skorzystać z pary dodatkowych, rozkładanych siedzeń. Przeniesienie miejsc dla wózków z członów czołowych wydaje się dobrym rozwiązaniem – w nowym miejscu ze względu na układ siedzeń 2+1 jest więcej przestrzeni, co ułatwi przemieszczanie się pozostałych pasażerów.

Wnętrze Durmazlara Panorama Olsztyn DRP5H05

Wnętrze Durmazlara Panorama Olsztyn DRP5H05: miejsce dla wózków przy podwójnych drzwiach w drugim członie od czoła pojazdu – po raz pierwszy w olsztyńskim tramwaju pojawią się siedzenia rozkładane © OlsztyńskieTramwaje.pl

Kolejna cecha charakterystyczna dla Panoram to fakt, że w całym tramwaju nie ma szklanych przegród, które w Tramino oddzielały przestrzeń przy wejściach od siedzeń przy nich się znajdujących. W Durmazlarach drzwi znajdują się w członach czołowych (po jednej parze pojedynczych z każdej strony pojazdu) i następujących po nich (po dwie pary podwójnych). Siedzenia przy drzwiach pojedynczych oddzielają od nich poręcze, przy drzwiach podwójnych mamy albo pary siedzeń pojedynczych odwróconych do wejścia tyłem, albo po drugiej stronie przejścia odsunięte od drzwi fotele pojedyncze oraz wspomnianą przestrzeń na wózek.

Wnętrze Durmazlara Panorama Olsztyn DRP5H05

Wnętrze Durmazlara Panorama Olsztyn DRP5H05: pojedynczy fotel i miejsce dla wózków między dwiema parami podwójnych drzwi © OlsztyńskieTramwaje.pl

Wnętrze Durmazlara Panorama Olsztyn DRP5H05

Wnętrze Durmazlara Panorama Olsztyn DRP5H05: pary podwójnych siedzeń w członie z drzwiami podwójnymi © OlsztyńskieTramwaje.pl

Wnętrze Durmazlara Panorama Olsztyn DRP5H05

Wnętrze Durmazlara Panorama Olsztyn DRP5H05: układ podwójnych siedzeń w członie z drzwiami podwójnymi © OlsztyńskieTramwaje.pl

Turecki tramwaj przewiezie 210 pasażerów – 168 na miejscach stojących, 42 na siedzących (liczba foteli uwzględnia 4 siedzenia rozkładane, a szersze miejsca, tzw. półtoraki, liczone są jako pojedyncze). W pojeździe można będzie formalnie przewieźć dwa wózki dziecięce lub inwalidzkie.

Liczba pasażerów Durmazlara Panorama Olsztyn DRP5H05

Liczba pasażerów Durmazlara Panorama Olsztyn DRP5H05 © OlsztyńskieTramwaje.pl

W każdym pojeździe znajdzie się sześć kasowników – po jednym przy każdych drzwiach – oraz jeden biletomat. Będzie to automat nieco mniejszy niż w Tramino. Nowością jest opisanie biletomatu numerem taborowym (bocznym) pojazdu.

Biletomat w Durmazlarze Panorama Olsztyn DRP5H05 #3015

Biletomat w Durmazlarze Panorama Olsztyn DRP5H05 #3015 © OlsztyńskieTramwaje.pl

Informacja pasażerska będzie w Panoramach identyczna jak w dotychczasowych wozach – ekrany podsufitowe oraz wyświetlacze boczne. Po jednej parze tych pierwszych znajdzie się w członach czołowych i środkowym, umieszczone naprzeciw siebie pary wyświetlaczy bocznych umieszczono w członach czołowych.

Wnętrze Durmazlara Panorama Olsztyn DRP5H05

Wnętrze Durmazlara Panorama Olsztyn DRP5H05: ekran podsufitowy informacji pasażerskiej © OlsztyńskieTramwaje.pl

Wnętrze Durmazlara Panorama Olsztyn DRP5H05

Wnętrze Durmazlara Panorama Olsztyn DRP5H05: wyświetlacz boczny informacji pasażerskiej © OlsztyńskieTramwaje.pl

Nowością w tureckich tramwajach będą gniazda USB do ładowania sprzętu elektronicznego. Sześć par podwójnych gniazd znaleźć będzie można między parami pojedynczych siedzeń nad wózkami.

Gniazdo USB w Durmazlarze Panorama Olsztyn DRP5H05

Gniazdo USB w Durmazlarze Panorama Olsztyn DRP5H05 © OlsztyńskieTramwaje.pl

Wnętrze Durmazlara Panorama Olsztyn DRP5H05

Wnętrze Durmazlara Panorama Olsztyn DRP5H05: para pojedynczych siedzeń znajdujących się nad wózkiem, między nimi gniazdo USB © OlsztyńskieTramwaje.pl

Kabiny motorniczych będą oczywiście zamknięte i całkowicie oddzielone od przestrzeni pasażerskiej. Pulpit – jak to w nowoczesnych tramwajach jest standardem – składa się przede wszystkim z ekranów ciekłokrystalicznych wyświetlających najważniejsze informacje o stanie pojazdu. Dźwignia przyśpieszenia i hamowania znajduje się po lewej ręce motorniczego. Tradycyjne lusterka na zewnątrz pojazdu zastąpiono kamerami – obraz z nich wyświetlany jest na dwóch ekranach umieszczonych w miejscu i na wysokości, na których zazwyczaj znajdują się lusterka.

Wnętrze kabiny motorniczego w Durmazlarze Panorama Olsztyn DRP5H05

Wnętrze kabiny motorniczego w Durmazlarze Panorama Olsztyn DRP5H05 © OlsztyńskieTramwaje.pl

Wnętrze kabiny motorniczego w Durmazlarze Panorama Olsztyn DRP5H05

Wnętrze kabiny motorniczego w Durmazlarze Panorama Olsztyn DRP5H05 © OlsztyńskieTramwaje.pl

Wnętrze kabiny motorniczego w Durmazlarze Panorama Olsztyn DRP5H05

Wnętrze kabiny motorniczego w Durmazlarze Panorama Olsztyn DRP5H05 © OlsztyńskieTramwaje.pl

Wnętrze kabiny motorniczego w Durmazlarze Panorama Olsztyn DRP5H05

Wnętrze kabiny motorniczego w Durmazlarze Panorama Olsztyn DRP5H05: pulpit z włączonym podświetleniem © OlsztyńskieTramwaje.pl

Fotel motorniczego wyposażony jest w podnoszony podłokietnik, na którym umieszczono przełącznik kierunkowskazu, przyciski hamulca awaryjnego, piasecznicy i dzwonka oraz – od wewnętrznej strony – czuwak.

Wnętrze kabiny motorniczego w Durmazlarze Panorama Olsztyn DRP5H05

Wnętrze kabiny motorniczego w Durmazlarze Panorama Olsztyn DRP5H05 © OlsztyńskieTramwaje.pl

Wnętrze kabiny motorniczego w Durmazlarze Panorama Olsztyn DRP5H05

Wnętrze kabiny motorniczego w Durmazlarze Panorama Olsztyn DRP5H05 © OlsztyńskieTramwaje.pl

Nasze pierwsze wrażenia z wnętrza Panoramy są pozytywne. Jakość wykonania na pierwszy rzut oka wygląda na bardzo dobrą, nie widać zdarzających się w tramwajach innych marek źle spasowanych elementów czy niedokładnego wykończenia. Dobór kolorystyki nadaje wrażenie elegancji. Zobaczymy, jak w godzinach szczytu będą sprawdzać się pojedyncze drzwi przy czołach pojazdu – nieco obawiamy się tu tłoku. Standardowe fotele nie powinny dokuczać podczas maksymalnie 20-minutowej podróży. Miejsca na nogi przy pojedynczych siedzeniach nad wózkami – na co niektórzy w Solarisach narzekali – wydaje się być nieco więcej niż w Tramino. Dobrym rozwiązaniem jest spora przestrzeń w członach z drzwiami podwójnymi, co zawdzięczamy układowi siedzeń 2+1. Nie mieliśmy okazji przejechać się olsztyńskim Durmazlarem, więc nie wiemy, jak zachowuje się on w ruchu, jak pokonuje łuki, jaki jest jego poziom hałasu (według deklaracji wóz ma być nawet cichszy niż Solarisy), ale póki co turecki tramwaj wzbudza zaufanie.

Dziękujemy MPK Olsztyn za pomoc w realizacji materiału, w tym w uzyskaniu zgody na obejrzenie i obfotografowanie wnętrza tramwaju.





Pierwszy Durmazlar Panorama już w Olsztynie

14 02 2020

W nocy z 12 na 13 lutego 2020 roku dotarł do Olsztyna pierwszy z 12 nowych tramwajów – modelu Panorama, wyprodukowanego przez turecką firmę Durmazlar.

Pierwszy Durmazlar Panorama Olsztyn w dniu przyjazdu do Olsztyna (13 lutego 2020)

Pierwszy Durmazlar Panorama Olsztyn w dniu przyjazdu do Olsztyna (13 lutego 2020) Fot. Jarosław Skórski

Przez blisko dwa tygodnie pojazd podróżował z Turcji – najpierw drogą morską, promem z Izmiru do Triestu, a następnie już lądem przez Włochy, Austrię i Niemcy do Polski. Jako transport ponadnormatywny na terenie Unii Europejskiej mógł to robić tylko nocą, stąd tak długi czas przejazdu. Wreszcie po godzinie 1 w nocy laweta wioząca Panoramę wjechała do Olsztyna przez obwodnicę i węzeł Olsztyn Wschód, by ulicami Bublewicza i Towarową dotrzeć w okolice zajezdni tramwajowej. W okolice, bo tramwaj nie został od razu wkolejony i zholowany do zajezdni ze względów proceduralnych – po prostu jako produkt spoza Unii Europejskiej musi zostać skontrolowany przez celników i do tego czasu miał pozostać na lawecie.

Pierwszy egzemplarz olsztyńskiej Panoramy na razie nie jest jeszcze własnością Olsztyna – na razie będzie przechodził w naszym mieście testy homologacyjne. Mają się one odbywać już od 17 lutego na terenie zajezdni i całej sieci. O ile w zajezdni można je będzie prowadzić w dowolnej porze, o tyle na ulice Panorama będzie wyjeżdżała nocami, dopiero po zakończeniu liniowych kursów tramwajów. Proces homologacji finansuje producent, nadzoruje go firma zewnętrzna z Warszawy, ale w czasie jazd testowych pojazdy prowadzić będą motorniczowie MPK Olsztyn, dla których będzie to też okazja do zapoznania się z nowymi wozami. Testy homologacyjne mają potrwać dwa-trzy tygodnie. Po ich zakończeniu i uzyskaniu homologacji Olsztyn będzie mógł dokonać oficjalnego odbioru tramwaju. Są na to jeszcze ponad dwa miesiące, bo oficjalny termin dostawy pierwszych dwóch wozów mija 17 kwietnia.

Dziś za wcześnie jeszcze mówić, kiedy Durmazlary mogą zacząć regularnie kursować po olsztyńskich torach. Po oficjalnych odbiorach potrzebny jest jeszcze czas na kalibrację systemów i oprogramowania czy pełne przeszkolenie motorniczych. Wydaje nam się, że połowa roku jest najwcześniejszym możliwym terminem wejścia pierwszych tureckich tramwajów do regularnego ruchu liniowego.

 

Za udostępnienie zdjęć dziękujemy Karolowi Dempichowi, Jarosławowi Skórskiemu, Tomaszowi Trawińskiemu i Rafiksowi.





Szwajcar z Białorusi dla Boliwii z wizytą w Olsztynie

29 10 2019

W lipcu po raz pierwszy mieliśmy okazję zobaczyć na ulicach Olsztyna tramwaj inny niż Solaris Tramino, choć by mieć taką okazję należało wyrzec się snu. Szwajcarski producent Stadler – notabene od pewnego czasu właściciel tramwajowej części Solarisa – testował w naszym mieście model Metelica w wersji przeznaczonej dla boliwijskiego miasta Cochabamba.

Stadler Metelica dla Cochabamby na parkingu stacji benzynowej Orlen przy alei Warszawskiej w Olsztynie (11 lipca 2019)

Stadler Metelica dla Cochabamby na parkingu stacji benzynowej Orlen przy alei Warszawskiej w Olsztynie (11 lipca 2019) © MPK Olsztyn

Olsztyn wybrano na testy homologacyjne nieprzypadkowo – Metelica dla pierwszej sieci tramwajowej w Boliwii będzie miała 2,5 metra szerokości, czyli dokładnie tyle, ile olsztyńskie Solarisy Tramino S111O. Infrastruktura olsztyńskiej sieci przystosowana jest do pojazdów takiej szerokości, co pozwala zbadać dostosowanie skrajni wozu, a torowiska w naszym kraju mają standardową, kolejową szerokość – 1435 mm. Na Białorusi, gdzie tramwaj powstawał, torowiska – podobnie jak w pozostałych krajach byłego Związku Radzieckiego są szersze – mają po 1524 mm. Testowana w Olsztynie Metelica jest w całości niskopodłogowym tramwajem trójczłonowym, o długości 33,76 m, czyli o ponad cztery metry dłuższym niż kursujące w naszym mieście Tramino i ponad metr od Durmazlarów Panorama, które zobaczymy w 2020 roku. Tramwaj pomieści 221 pasażerów, w tym 66 na miejscach siedzących, rozmieszczonych w układzie 2+2 (dane przy przyjęciu normy 4 osób na mkw.; przy 8 os. na mkw. byłoby to 376 osób). W dwukierunkowym pojeździe zaplanowano miejsce dla czterech wózków inwalidzkich. Metelica dla Cochabamby waży 46,5 tony i ma mieć możliwość rozwinięcia prędkości do 80 km/h. Z czterech wózków tramwaju dwa, umieszczone po jednym w skrajnych członach, są napędowe, a dwa – w członie środkowym – toczne. Nacisk na oś ma nie przekraczać 10 ton. Po obu stronach tramwaju znajduje się po pięć par drzwi – po dwie w członach skrajnych, po jednej w członie środkowym, pomiędzy wózkami tocznymi.

Stadler Metelica dla Cochabamby na parkingu stacji benzynowej Orlen przy alei Warszawskiej w Olsztynie (11 lipca 2019)

Stadler Metelica dla Cochabamby na parkingu stacji benzynowej Orlen przy alei Warszawskiej w Olsztynie (11 lipca 2019) © MPK Olsztyn

Tramwaj dotarł do Olsztyna 11 lipca, pierwsze jazdy odbyły się w nocy z 18 na 19 lipca, a trwały do 3 sierpnia. Dwa dni później testowana Metelica opuściła stolicę Warmii i Mazur, by powrócić do Mińska na ostateczny odbiór. W tym samym czasie drugi z gotowych już tramwajów odbywał podróż drogą morską z litewskiej Kłajpedy do chilijskiej Ariki, skąd już lądem, przed Andy, dotarł (10 września) na lawetach do miejsca przeznaczenia.

632-tysięczna Cochabamba to czwarte największe miasto Boliwii. Jej aglomeracja liczy aż 1,336 mln mieszkańców. Leży na wysokości 2600 m n.p.m., w dolinie rzeki Rocha na wschodnich stokach Andów, w paśmie Kordyliery Wschodniej. Zamieszkują je w większości Ajmarowie i Indianie Keczua. Cochabamba jest ważnym ośrodkiem handlowym i uniwersyteckim, a charakterystycznym punktem miasta jest ponad 34-metrowa statua Chrystusa Pokoju (Cristo de la Concordia) – swego czasu największa na świecie, zdetronizowana dopiero w 2010 roku przez pomnik Chrystusa Króla w polskim Świebodzinie.

Tramwaj w Cochabambie będzie – bo sieć dopiero powstaje, jej otwarcie planowane jest na 2020 rok – środkiem transportu dla całej aglomeracji. Połączy miasto z satelickimi miejscowościami na zachodzie i wschodzie. Zaplanowano trzy linie oznaczone kolorami (czerwona – 5,26 km, żółta – 9,8 km, zielona – 27,37 km) o łącznej długości ponad 42 kilometrów, na których znajdą się w sumie 42 przystanki. Na każdej z linii, z których część będzie jednotorowa z mijankami, kursować będą po cztery tramwaje – planowana częstotliwość np. linii żółtej to 20 minut. Swoją drogą: Cochabamba nie odrobiła olsztyńskiej lekcji (choć to jasne, że byłoby jej trudno) i zamówiła dokładnie tyle tramwajów, ile ma kursować na trasach (12). Choć Stadler do 2023 roku ma serwisować tramwaje w ramach gwarancji, to i tak rezygnacja z posiadania wozów rezerwowych wydaje się być brawurą graniczącą z szaleństwem. Olsztyn przy niemal czterokrotnie mniejszej sieci posiada 15 tramwajów, z których dwa są rezerwowe, a w ciągu blisko już czterech lat eksploatacji okazało się, że to liczba niewystarczająca i wielokrotnie widzieliśmy na ulicach autobusy „za tramwaj”.

Prototyp Stadlera Metelica na targach Inno Trans 2014 w Berlinie

Prototyp Stadlera Metelica na targach Inno Trans 2014 w Berlinie © OlsztyńskieTramwaje.pl

Zamieć, bo to po rosyjsku oznacza nazwa tramwaju, to „budżetowy” model Stadlera, przeznaczony do mniej zamożnych krajów. Początkowo stworzono go z myślą przede wszystkim o rynkach państw byłego Związku Radzieckiego, stąd produkcja na Białorusi. Z tego samego powodu prototyp pokazywany na targach InnoTrans w Berlinie w 2014 roku był przystosowany do radzieckiego rozstawu szyn, czyli 1524 mm. Rzeczywiście, pierwszego klienta dla tego modelu Stadler znalazł na Wschodzie – 23 tramwaje do obsługi swoich linii zamówił Sankt Petersburg. Producent deklaruje, że jest w stanie wyprodukować także model normalnotorowy, czego dowodem jest zresztą wersja dla Cochabamby. Stadler oferuje Metelicę w różnych szerokościach pudła, ale faktem jest, że począwszy od prototypu wszystkie wyprodukowane egzemplarze są szerokości „olsztyńskiej”, czyli 2,5 metra.

Podczas testów tramwaj obsługiwali pracownicy MPK Olsztyn, oczywiście pod nadzorem przedstawicieli Stadlera. Cochabambijska Metelica jeździła po wybranych trasach olsztyńskiej sieci – od zajezdni tramwajowej przy Towarowej do krańcówki Kanta – pokonując łącznie ponad 400 km. Pierwszego dnia – a właściwie nocy – był to przejazd powolny,w asyście służb technicznych MPK oraz nadzoru ruchu, ponieważ należało sprawdzić, czy skrajnia pozwoli wjechać wszędzie (pozwoliła). W kolejne noce przeprowadzano także testy szybkościowe z prędkością maksymalną 60 km/h(Metelica dla Cochabamby może pojechać nawet 80 km/h, choć na żadnym odcinku torowiska w Olsztynie taka prędkość nie jest dopuszczona) czy hamowania. Mierzony był również poziom hałasu oraz zakłóceń elektromagnetycznych emitowanych przez tramwaj.

 

 

 

 

Podczas przygotowywania tekstu korzystałem z artykułów zamieszczonych w serwisie TransportPubliczny.pl.





Projekt tramwajowy nie zasnął na zimę

3 05 2019

Po ubiegłorocznym fiasku przetargu na budowę linii tramwajowej na Pieczewo temat jej budowy zszedł nieco na dalszy plan, co jednak nie oznacza, że projekt zamarł i nic się w tej kwestii nie dzieje.

Wizualizacja Durmazlara Panorama dla Olsztyna (styczeń 2019)

Wizualizacja Durmazlara Panorama dla Olsztyna (styczeń 2019) © OlsztyńskieTramwaje.pl

Miasto postanowiło zaryzykować i poczekać, licząc, że uda się przeczekać górkę cenową w branży budowlanej i oferty w nowym przetargu będą bardziej zbliżone do kosztorysu inwestycji, z którym poprzednio mocno się rozminęły. Czy strategia okaże się skuteczna, przekonamy się w połowie roku, kiedy przetarg ma zostać ponownie ogłoszony. Nie będzie to jednak taki sam przetarg, bo ratusz postanowił ryzyko jego fiaska jednak minimalizować i zdecydował projekt nieco odchudzić. Pomagać w tym mają eksperci Jaspers (Joint Assistance to Support Projects in European Regions, czyli Wspólna Pomoc dla Wsparcia Projektów w Regionach Europejskich). To inicjatywa Komisji Europejskiej, Europejskiego Banku Inwestycyjnego oraz Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju, mająca wspierać doradztwem miasta i regiony w przygotowaniu projektów ubiegających się o dofinansowanie unijne.

Jest truizmem, że duża część kosztów inwestycji idzie to, czego nie widać, czyli instalacje podziemne. W czasie budowy linii na Pieczewo trzeba będzie wymienić, przełożyć albo usunąć konflikty sieci wodociągowych, kanalizacyjnych, ciepłowniczych, energetycznych, gazowych i telekomunikacyjnych. W pierwszym przetargu wszystkie te prace wchodziły w zakres zamówienia – zresztą współzleceniodawcą miało być miejskie Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji (znane też pod marką Wod-Kan). Teraz zdecydowano się je wyłączyć, a pieniędzy na te cele poszukać gdzie indziej. O ile ze spółkami miejskim dogadać się łatwo – z Wod-Kanem osiągnięto porozumienie, a z Miejskim Przedsiębiorstwem Energetyki Cieplnej, które wysupła kilkanaście milionów, trwają uzgodnienia – to niestety pozostali operatorzy sieci do współpracy skorzy nie są. Problemy są z energetykami (firma państwowa), gazownikami (państwowa) i właścicielem sieci telekomunikacyjnych i teleinformatycznych (prywatna). Wiadomo też, że zaplanowana wymiana oświetlenia ulicznego na LED-owe wzdłuż trasy tramwaju sfinansowana zostanie z innych źródeł.

Ulica Trylińskiego (30 czerwca 2019)

Ulica Trylińskiego – dziś asfalt kończy się przy zjeździe do budynków Olsztyńskiego Parku Naukowo-Technologicznego, dalej nawierzchnia jest gruntowa, aż do także szutrowej ulicy Plażowej przy jeziorze Skanda. Wkrótce powinno się to zmienić, bo tędy poprowadzi jeden z objazdów budowy linii tramwajowej na Pieczewo (30 czerwca 2018) © OlsztyńskieTramwaje.pl

Tramwaje nie sfinansują też objazdu na czas budowy linii, jaki ma prowadzić ulicami Plażową i Trylińskiego. Dziś ich kilkusetmetrowe odcinki, którymi kierowcy mieliby omijać prace na Krasickiego, Synów Pułku i Wyszyńskiego, są drogami gruntowymi, niedostosowanym do zwiększonego ruchu. Jednak do czasu rozpoczęcia prac budowlanych w 2020 roku objazd, który poprowadzi też dalszym, asfaltowym już odcinkiem ulicy Trylińskiego, a dalej ulicą Rejewskiego i aleją Piłsudskiego, powinien być już gotowy.

Oszczędności będą dotyczyły też kwestii technologicznych. Miasto ma zamiar pozostawić wykonawcom większą swobodę co do poszczególnych rozwiązań technicznych. Oczywiście nadal będą one musiały zostać zatwierdzone przez ratuszową jednostkę odpowiadającą za rozbudowę sieci tramwajowej, ale firma budująca torowisko będzie mogła sięgać po tańsze rozwiązania, np. zamiast gotowych prefabrykatów ma być dozwolone wylewanie ich „na mokro” z betonu na miejscu.

Moderus Gamma LF 02 AC #613 na linii 16 na ulicy Podgórnej w Poznaniu

Torowiska wyłożonego kostką kamienną na nowym odcinku sieci nie będzie – dominować będzie takie typu kolejowego (z podsypką) oraz – w centrum i na Pieczewie, gdzie poruszać się będą po nim także autobusy – z szynami w betonowym podłożu. Na zdjęciu: Moderus Gamma LF 02 AC #613 na linii 16 na ulicy Podgórnej w Poznaniu (21 kwietnia 2019) © OlsztyńskieTramwaje.pl

Cięcia wydatków dotkną także prac torowych. Zdecydowano, że ze względu na odległą perspektywę budowy torowiska w ulicy Dworcowej na jej skrzyżowaniu z aleją Piłsudskiego, czyli na placu Inwalidów Wojennych, na razie nie powstanie rozjazd i krótki fragment torowiska w kierunku Dworca Głównego, mogący służyć za trójkąt manewrowy. Inny rozjazd – na skrzyżowaniu ulic Wilczyńskiego i Krasickiego – powstanie, ale zakres projektu będzie tu nieco mniejszy niż pierwotnie planowano: nie powstanie peron przystanku po zachodniej stronie skrzyżowania, przy fragmencie torowiska w kierunku Jarot i Osiedla Generałów, najprawdopodobniej nie będzie tu też na razie planowanego kawałka buspasa. Na skrzyżowaniu alei Piłsudskiego z ulicą Kościuszki, gdzie nowa linia połączy się z istniejącą siecią, planowano dwa osobne tory – jeden do jazdy na wprost w aleję Piłsudskiego, w kierunku ratusza oraz ewentualnie do skrętu w lewo, w Kościuszki, w kierunku Żołnierskiej i drugi do skrętu w Kościuszki, w kierunku Dworca Głównego. Byłoby to rozwiązanie perspektywiczne, pozwalające w przyszłości na eliminowanie ewentualnych kolejek tramwajów przed skrzyżowaniem, ale trzeba uczciwie przyznać, że na razie, przy kursujących z Pieczewa dwóch liniach, których 15-minutowa częstotliwość będzie najprawdopodobniej ułożona tak, by na wspólnym odcinku pojawiały się naprzemiennie co 7,5 minuty, byłoby praktycznie niewykorzystywane.

Konieczność cięć w projekcie, a także prawdopodobny brak środków rezerwowych z programu unijnego Rozwój Polski Wschodniej powodują, że póki co na półkę odłożony zostanie projekt torowiska w ulicy Wilczyńskiego od Krasickiego przez centrum Jarot do Osiedla Generałów. Wielka szkoda i strata, ale rzeczywistości finansowej się nie przeskoczy. Miasto chce za to spróbować zrealizować choć pierwszy etap rozbudowy zajezdni tramwajowej, by żaden z wozów nie musiał nocować na świeżym i w Olsztynie najczęściej zimnym powietrzu. W planach jest też zapowiadana od dłuższego czasu rozbudowa krańcówki przy Wysokiej Bramie – zamiast dzisiejszego jednego toru na 11 Listopada mają być dwa na placu Jedności Słowiańskiej. To niezbędne, bo kończyć bieg mają tam dwie linie – oprócz „jedynki” także „piątka” z Pieczewa, obie kursujące co kwadrans (linia 1 w szczycie nawet dwa razy częściej). Niestety, w sferze marzeń pozostaje dobudowa drugiego toru w ulicy 11 Listopada, która usprawniłaby ruch na linii do Starego Miasta jeszcze bardziej.

Rondo Dmowskiego w Warszawie (28 lipca 2007)

Przy okazji budowy linii tramwajowej na Pieczewo ma się pojawić w Olsztynie skrzyżowanie z wyspą centralną – pierwsze takie w mieście. Torowisko pobiegnie jego skrajem. Na zdjęciu: Rondo Dmowskiego w Warszawie (28 lipca 2007) Fot. Hiuppo /Wikimedia Commons (CC BY-SA 3.0)

Zmiany dotyczyć będą też drogowej części projektu. Na skrzyżowaniu ulic Krasickiego i Wilczyńskiego, gdzie – przypomnijmy – znajdzie się rozjazd dla przyszłej linii przez Jaroty, pojawi się ruch okrężny. Nie będzie to jednak klasyczne rondo, lecz bardziej elipsa, jaką od niedawna mamy na placu Konstytucji 3 Maja, przy Dworcu Głównym. Podobne rozwiązanie ma zostać zastosowane także odrobinę dalej – na skrzyżowaniu Krasickiego, Sobocińskiego i Boenigka. Dlaczego nie ronda? Ze względu na to, że taki typ skrzyżowania pozwala na nieco inne oznakowanie i nadanie pełnego pierwszeństwa tramwajowi – nie od dziś wiadomo, że przepisy o tramwaju wjeżdżającym na rondo i zjeżdżającym z niego dla polskich kierowców stanowią nie lada wyzwanie (dla niektórych ponad siły). Przebudowane zostanie też skrzyżowanie ulic Pstrowskiego, Synów Pułku i Wyszyńskiego – tu powstać ma tzw. wyspa centralna. To – znów – rozwiązanie przypominające rondo, ale z racji swoich rozmiarów pozwalające zastosowanie osobnych faz sygnalizacji świetlnej dla skrętu w lewo ze względu na pewną ilość miejsca, jaką daje wielkość wyspy na środku skrzyżowania. Nie mamy jeszcze w Olsztynie takiego rozwiązania, ale jest ono popularne w innych miastach – taką formę ma na przykład centralne skrzyżowanie Warszawy, czyli rondo Dmowskiego, gdzie krzyżują się ulica Marszałkowska i Aleje Jerozolimskie. Nie zmieniły się za to plany wobec placu Inwalidów Wojennych. Ze skrzyżowania alei Piłsudskiego z ulicą Dworcową zniknie rondo, które zastąpić ma klasyczny układ z zastosowaniem sygnalizacji świetlnej. Planiści argumentują, że takie rozwiązanie w powiązaniu z systemem sterowania ruchem pozwoli lepiej reagować na korki. Rondo – twierdzą – nie sprawdziłoby się ze względu na nierównomierne obciążenie poszczególnych wlotów skrzyżowania: największy ruch jest tu na Dworcowej z kierunku dworca i na alei Piłsudskiego od centrum, czyli na prostopadłych do siebie wlotach. Czy rzeczywiście przebudowa placu Inwalidów Wojennych w ten sposób usprawni przejazd, przekonamy się z czasem. Nam wydaje się, że podobna asymetria obciążenia wlotów była na placu Powstańców Warszawy, a jednak dziś niemal wszyscy z rozrzewnieniem wspominają zlikwidowane tam rondo.

Wizualizacja Durmazlara Panorama dla Olsztyna (styczeń 2019)

Wizualizacja Durmazlara Panorama dla Olsztyna (styczeń 2019) © OlsztyńskieTramwaje.pl

Bardziej zaawansowane niż prace nad linią na Pieczewo są przygotowania do produkcji nowych tramwajów dla Olsztyna. Trwa dialog techniczny z ich tureckim wykonawcą – Durmazlarem. Oprócz wymiany korespondencji obejmuje to też wizyty studyjne – przedstawiciele miasta gościli w Bursie, gdzie tramwaje będą produkowane, w sierpniu i grudniu 2018 roku, na maj 2019 zapowiadany jest z kolei przyjazd Turków do Olsztyna. W trakcie rozmów doprecyzowywane są poszczególne rozwiązania, czasem wprowadzane zmiany, np. nowy sposób smarowania obręczy kół czy sposób mocowania tychże obręczy. Uzgodniono za to szczegóły wyglądu zewnętrznego i schematu malowania – nie powinny już zachodzić zmiany w tej kwestii w stosunku do wizualizacji zaprezentowanych w styczniu 2019 roku. Jeśli chodzi o wnętrze nowych wozów, to miasto sugeruje, by zachować stylizację znaną z obecnych tramwajów. Ciemny wystrój olsztyńskich Solarisów Tramino z elementami w kolorze identyfikacji wizualnej miasta, czyli limonkowym, to jeden z najlepiej ocenianych elementów naszych pojazdów szynowych i to zarówno przez mieszkańców miasta, jak i przyjezdnych. Nie ustalono jeszcze, kiedy rozpocznie się produkcja tramwajów dla Olsztyna, natomiast niezmienna pozostaje data dostawy pierwszych dwóch egzemplarzy – powinny się one pojawić w naszym mieście za niecały rok, najpóźniej do 17 kwietnia 2020 roku.





Czego nie potrafi tramwaj jednokierunkowy

12 12 2018

Nagminna niestety dolegliwość olsztyńskiej sieci tramwajowej w okresie zimowym, czyli pękające szyny, powoduje nie tylko ogromne niewygody dla pasażerów i konieczność organizowania komunikacji zastępczej, ale także potężne komplikacje w ruchu tramwajowym. Co prawda jeszcze ani razu nie zdarzyło się, by tramwaj został odcięty przez taką awarię na jakimś odcinku torowiska, ale zawdzięczamy to w dużej mierze unikalnej w Polsce cesze naszej sieci, jaką jest jej przystosowanie do ruchu pojazdów dwukierunkowych i posiadanie wyłącznie takiego taboru.

Tramwaj linii 2 kończący tymczasowo bieg na przystanku Centrum (11 grudnia 2018)

Tramwaj linii 2 kończący tymczasowo bieg na przystanku Centrum (11 grudnia 2018) © OlsztyńskieTramwaje.pl

11 grudnia 2018 roku przed południem zauważono, że doszło do pęknięcia jednej z szyn w ulicy Kościuszki, między aleją Piłsudskiego i ulicą Mickiewicza, na torze prowadzącym w kierunku Dworca Głównego. Początkowo wprowadzono tam ograniczenie prędkości do 5 km/h, ale ostatecznie ruch tramwajowy został całkowicie wstrzymany – linię 2 skierowano do przystanku Centrum, a trójkę zawieszono (co zresztą ostatnio stało się zjawiskiem nagminnym – według informacji serwisu Transport Publiczny w listopadzie 2018 tylko w 8 z 30 dni miesiąca kursowały tramwaje, w pozostałe zastępowały je autobusy). Uruchomiono zastępczą komunikację autobusową w postaci linii Z-2. Ponieważ ulica Kościuszki to odcinek prowadzący do zajezdni tramwajowej przy ulicy Towarowej naprawę uszkodzonej szyny można było podjąć dopiero wieczorem, kiedy niemal ustał ruch tramwajów do i z remizy.

Po godzinie 21 ekipy naprawcze już pracowały nad wymianą uszkodzonej szyny, na wysokości budynku Kościuszki 63. Jednak o tej porze wciąż jeszcze kursują tramwaje, choć większość z nich jest w tym czasie już na terenie zajezdni. MPK Olsztyn nie zdecydowało się jednak pozostawić obsługujących ostatnie kursy wozów „na mieście” – postanowiono wykorzystać fakt, że jeden tor pozostaje przejezdny, a wszystkie tramwaje w Olsztynie są dwukierunkowe.

Postanowiono skorzystać z odnogi prowadzącej do Wysokiej Bramy jako z trójkąta torowego. Nieco wydłużonego, bo tramwaj nie zmieniał kierunku ruchu tuż za skrzyżowaniem alei Piłsudskiego z ulicą Kościuszki, lecz przejeżdżał swoją trasę do końca, czyli w przypadku linii 1 do Wysokiej Bramy, a na linii 2 do tymczasowego przystanku końcowego Centrum, do którego skierowano wszystkie dwójki po pęknięciu szyny. Potem następowała zmiana kierunku – bardziej efektowna w przypadku tramwajów linii 2, które ruszały w przeciwnym kierunku z przystanku Centrum, zaraz po wysadzeniu pasażerów, po torze niewłaściwym, czyli mówiąc kolokwialnie: pod prąd.

Oczywiście, ze względu na bezpieczeństwo ruchu taki tramwaj eskortowany był przez pojazd nadzoru ruchu poruszający się na niebieskich sygnałach świetlnych. Na skrzyżowaniu alei Piłsudskiego i ulicy Kościuszki dodatkowo ruchem kierował pracownik tramwajowego nadzoru. Po dojechaniu do Dworca Głównego torem przeciwnym tramwaje wykorzystując sieć rozjazdów na torach odstawczych za tą krańcówką zmieniały na prowadzący do zajezdni (co ciekawe, na placu Konstytucji 3 Maja ze względu na układ torowy odbywa się to zawsze na krótkim odcinku po torze niewłaściwym, tyle że w przeciwnym kierunku) i dalej udawały się do bazy torowiskiem technicznym ulicami Dworcową i Towarową do bazy – już ruchem prawostronnym.





A jednak Durmazlar!

13 07 2018

18 lipca w olsztyńskim ratuszu podpisana zostanie umowa na dostawę tramwajów z turecką firmą Durmazlar. Choć przetarg rozstrzygnięto w połowie maja, to formalne potwierdzenie wyboru mogło nastąpić dopiero półtora miesiąca później – pod koniec czerwca – wskutek prawnych korowodów i przedziwnych działaniach konkurencji.

Durmazlar Panorama w İzmicie

Durmazlar Panorama w İzmicie Fot. Instagram / UlaşımPark

Przy zamówieniach tej wielkości standardem jest tzw. kontrola uprzednia dokonywana przez Urząd Zamówień Publicznych, tym razem miała ona jednak charakter szczególny, bo do prezesa tej instytucji wpłynęły dwa pisma sugerujące – choć dziś można już stwierdzić, że raczej insynuujące – że oferta Durmazlara nie spełnia warunków przetargu. Jak udało się ustalić serwisowi Transport-Publiczny.pl, autorem jednego z pism do UZP była Pesa, która w samym przetargu nie złożyła oferty, a jedynie przysłała list zarzucający Olsztynowi, że warunki preferują dotychczasowego dostawcę, czyli Solarisa (żeby było zabawnie, startujący w konsorcjum ze Stadlerem Solaris też na start w przetargu się nie zdecydował, ale z powodu dokładnie odwrotnego niż zarzuciła to Pesa – uznał, że nie ma gotowego modelu, który spełniałby wymagania Olsztyna). Konkurenci nie złożyli odwołań od wyniku przetargu, bo nie mieli takiej możliwości, skoro nie zdecydowali się wziąć w nim udziału – stąd taka nietypowa forma zakwestionowania wyboru dokonanego przez Olsztyn. W pismach do prezesa UZP niedoszli oferenci zarzucili Durmazlarowi, że jego produkt nie spełnia wymagań zapisanych w specyfikacji przetargowej. Chodziło o dwa parametry: nachylenie pochylni łączącej niską podłogę pojazdu z podwyższeniem nad wózkami – zarzucono Turkom, że wynosi ono 13% zamiast dozwolonych 8% – oraz zastosowanie wózków skrętnych – tu pojawiło się oskarżenie, że nie ma miejsca na ich zastosowanie ze względu na zadeklarowaną szerokość przejścia. Oba zarzuty bazowały na szkicach, dołączonych przez Turków do oferty złożonej Olsztynowi – opublikowaliśmy je zresztą jako pierwsi.

Zarzuty zostały jednak odrzucone po wyjaśnieniach złożonych przez olsztyński Urząd Miasta. Kontrowersyjne szkice nie były formalnie częścią oferty, a jedynie załącznikiem poglądowymi, więc nie było podstaw do uznania protestów – Durmazlar zadeklarował, że wszystkie wymogi spełnia. Co ciekawe, nawet miasto nie wie, kto doniósł UZP o rzekomych nieprawidłowościach, bo nie otrzymało wspomnianych listów, a jedynie wycięte z nich pytania czy zarzuty.

Z naszych informacji wynika, że turecka firma, dla której olsztyński kontrakt będzie pierwszym zagranicznym (w zakresie tramwajów, bo Durmazlar jest częścią holdingu Durma, którego inne firmy realizowały już zlecenia poza Turcją) i otwarciem drzwi na rynki Unii Europejskiej, traktuje zlecenie poważnie i do finalizacji umowy niezbędne jest już tylko potwierdzenie gwarancji bankowych.