Tramwaje wreszcie wyjadą z zajezdni

14 11 2015

W części olsztyńskiej sieci tramwajowej popłynął już prąd, rozpoczęło się też oczyszczanie szyn, żeby mogły po nich pojechać pierwsze pojazdy – najpierw techniczne, a potem już same tramwaje.

Linia tramwajowa przy ulicy Witosa (31 października 2015) - przystanek końcowy Kanta

Linia tramwajowa przy ulicy Witosa (31 października 2015) – przystanek końcowy Kanta Fot. Paweł Bukowski

Ponieważ trwają jeszcze drobne prace na trasie linii tramwajowej, testy napięcia przeprowadzono na razie tylko na części sieci. Z podstacji trakcyjnej (a w zasadzie stacji prostownikowej) znajdującej się na terenie zajezdni tramwajowej przy Towarowej udało się zasilić cały tor techniczny do zajezdni, czyli odcinek w ulicach Towarowej i Dworcowej, i północną część sieci, czyli ulicę Kościuszki do odnogi na Stare Miasto. Test wypadł pozytywnie, a to najbardziej newralgiczny odcinek, więc można być dobrej myśli. Pozostałe dwie podstacje – przy Obiegowej i w zajezdni autobusowej przy alei Sikorskiego – są już gotowe i czekają na zakończenie prac przy dojazdach do przyszłego centrum handlowego u zbiegu alei Sikorskiego i ulicy Tuwima. Te są już praktycznie na finiszu – skończyć się mają najpóźniej 15 listopada. W mijającym tygodniu trwały intensywne prace przy czyszczeniu torowiska – robotnicy usuwali z szyn to, co pozostało na nich i w nich po budowie, a także pozbywali się tzw. mady, która w okresie jesiennym na torach potrafi utworzyć się szybko i jazdę bardzo utrudnić.

Zanim torowiskami przejedzie pierwszy tramwaj, na linię zostanie wysłany samochód sieciowy. Będzie to najprawdopodobniej pojazd wykorzystywany przez któregoś z wykonawców linii tramwajowej, bo swoje – a dokładniej wynajmowane przez siebie – wozy tego typu MPK Olsztyn ma zgodnie z zapisami przetargu otrzymać do końca roku. Taki wóz przystosowany jest do poruszania się zarówno po drodze, jak i po torowisku. Nie potrzebuje jednak zasilania z sieci, więc może przetestować torowisko jeszcze przed włączeniem w niej napięcia. Przetarcie trasy takim pojazdem służy też sprawdzeniu tzw. skrajni statycznej, czyli przystosowania infrastruktury do szerokości tramwaju. Nie znamy szczegółów technicznych pojazdu, który będzie torowisko testował, ale na przykład szerokość samochodu sieciowego, jaki zamówiło MPK, określono na 2,55 m, czyli będzie on o 5 cm szerszy od tramwaju. Zakładając jednak, że wóz, który przejedzie po olsztyńskiej sieci, będzie miał podobną szerokość, to pozwoli to przekonać się, czy odpowiedniej szerokości są perony przystankowe i inne elementy infrastruktury.

Solaris Tramino Olsztyn S111O #3003 na torze testowym w zajezdni tramwajowej (21 września 2015)

Solaris Tramino Olsztyn S111O #3003 na torze testowym w zajezdni tramwajowej (21 września 2015) © OlsztyńskieTramwaje.pl

To jednak zaledwie przedsmak właściwego testu, na który przyjdzie pora jednej z najbliższych nocy – wtedy wyjedzie na ulicę już tramwaj. Nocą, bo pierwszy przejazd jest wyjątkowo ważny i wymaga spokoju, a nie dużego ruchu i spojrzeń ciekawskich. Podczas takiego debiutanckiego przejazdu także sprawdza się skrajnię, ale tym razem dynamiczną, czyli to, jak mieści się na torowisku tramwaj w ruchu. To ważne, bo zdarzały się już w Polsce przypadki, że o skrajni dynamicznej zapominano. W 2011 roku oddaną po remoncie pętlę przy Cmentarzu Grabiszyńskim we Wrocławiu trzeba było przebudować, bo tramwaje zahaczały na niej o słupy trakcyjne – po prostu projektanci zapomnieli, że na zakręcie tramwaj „zachodzi” i trzeba tam stawiać słupy w odległości nieco większej niż na prostym odcinku. Ulica Grabiszyńska we Wrocławiu jest pod tym względem pechowa, bo w tym roku wystąpił podobny problem na leżącej przy niej pętli Oporów. Po remoncie okazało się, że zbyt szerokie są perony przystankowe i na pętle nie wjadą najnowsze Pesy zakupione przez Wrocław. Także w Warszawie w tym roku trzeba było przebudować nowe, nieużywane jeszcze tory na skrzyżowaniu ulic Powstańców Śląskich i Radiowej, bo okazało się, że tramwaje mijające się na rozjeździe ocierają się o siebie lusterkami. Z takich powodów pierwszy test olsztyńskiego tramwaju może wyglądać nieco egzotycznie, niczym eksperymentalne przejazdy pociągów w XIX wieku. Może nie będzie przed tramwajem szedł herold z pochodnią i oznajmiał krzykiem, że się zbliża maszyna, ale Tramino będzie poruszało się bardzo wolno, a na zakrętach czy wjazdach na przystanki będzie się pewnie nawet zatrzymywać, by sprawdzić, czy nie zahacza o słup czy peron (szkoda byłoby taki piękny pojazd uszkodzić). Jeśli testowanie skrajni dynamicznej wypadnie pomyślnie i nie będą konieczne żadne poprawki, szybko powinny zacząć się jazdy testowe, by motorniczy mogli wyjeździć swoje obowiązkowe godziny, mieszkańcy przyzwyczajali się do obecności tramwajów na ulicach, a specjaliści z firmy Sprint mogli wyregulować odpowiednio system sterowania ruchem (ITS).

Autorem wszystkich zdjęć w poniższej galerii jest Paweł Bukowski.

 








%d blogerów lubi to: