Cała sieć przetestowana

2 12 2015

Nie ma już odcinka olsztyńskiej sieci, na którym nie pojawiłby się tramwaj. 24 listopada 2015 Solaris Tramino o numerze taborowym #3001 w czwartej podróży po torach stolicy Warmii dotarł tam, gdzie go do tej pory nie było. Od 19 grudnia zaś powinniśmy już jeździć tramwajami po mieście nie w ramach testów, lecz regularnego ruchu liniowego.

Solaris Tramino Olsztyn S111O #3001 wjeżdża na przystanek końcowy Kanta podczas czwartego przejazdu próbnego (24 listopada 2015)

Solaris Tramino Olsztyn S111O #3001 wjeżdża na przystanek końcowy Kanta podczas czwartego przejazdu próbnego (24 listopada 2015) Fot. Bartosz Bartkiewicz

Podczas przejazdu próbnego 24 listopada początkowo założono ostrożnie, że tramwaj ma dojechać na przystanek końcowy w Kortowie, o Jarotach nie było mowy, jednak ostatecznie okazało się, że testy idą na tyle dobrze, że uda się dotrzeć także na południowy kraniec sieci. Odcinek do Szpitala Wojewódzkiego był już przetestowany, więc #3001 przejechał przez niego szybko. Przy skręcie z Żołnierskiej w Obiegową doraźnie poprawiono krawężniki i platformy peronów, więc przejazd nie zakończył się tutaj jak przy poprzednim teście. Od tego miejsca w kierunku południowym tramwaj już wszędzie jedzie poza jezdnią, na torowisku wydzielonym. W znakomitej większości jest to tor typu kolejowego, na tzw. podsypce tłuczniowej. Południowa część sieci jest też odcinkiem, na którym tramwaj może osiągać najwyższe prędkości – dozwolona jest tu jazda 60 km/h i 70 km/h. Przy powrocie do zajezdni tę cechę zresztą przetestowano – Solaris Tramino rozpędził się do 70 km/h właśnie i był to widok o tyle niecodzienny, który raczej trudno nam będzie już ujrzeć, że tramwaj osiągnął taką prędkość jadąc lewym torem, czyli – mówiąc potocznie – pod prąd. Pierwsze problemy pojawiły się w miejscu spodziewanym, czyli na przystanku Galeria Warmińska, już po skręcie w ulicę Tuwima. Jak przy każdym z przystanków znajdujących się przy wyjściu z łuku odległość pudła tramwaju przy przegubie od krawędzi była minimalna, ale ostatecznie przejechać się udało i Tramino ruszyło jednotorem do Kortowa. Podróż odbyła się bez specjalnych przygód – jedynym problemem okazał się jeden z torów (północny) na przystanku końcowym Uniwersytet-Prawocheńskiego. Tam także łuk okazał się nieco zbyt ciasny dla wychylającego się pudła Tramino, więc nie próbowano dojechać nim do samego końca toru, do kozła oporowego. Na tor południowy udało się wjechać bez problemu. W drodze powrotnej ulicą Tuwima tramwaj zaliczył mały postój na podjeździe między mostem na Łynie a przystankiem Pozorty – powodem były drobne kłopoty z elektryką pojazdu. Test 24 listopada zaczął się nieco wcześniej niż poprzednie – po godzinie 17 – więc po udanym i szybkim wypadzie do Kortowa zdecydowano o podjęciu próby dojechania do krańcówki na Jarotach. Ten przejazd także poszedł sprawnie – w kilkanaście minut Tramino dotarło do końca trasy. Na tym odcinku do poprawki okazał się peron wyspowy przystanku Płoskiego i peron przy jednym z torów na przystanku końcowym Kanta. Oczywiście były to miejsca, gdzie tramwaj nie wjeżdżał po prostej, lecz wychodził z łuku. Po sprawdzeniu całej trasy #3001 wrócił do zajezdni na Towarową. Czwarty test był pierwszym, który oficjalnie zapowiedziano, co od razu poskutkowało – liczba chcących sfotografować tramwaj na trasie albo go po prostu zobaczyć mimo nie najlepszej pogody była spora.

Solaris Tramino Olsztyn S111O #3001 na przystanku końcowym Uniwersytet-Prawocheńskiego podczas czwartego przejazdu próbnego (24 listopada 2015)

Solaris Tramino Olsztyn S111O #3001 na przystanku końcowym Uniwersytet-Prawocheńskiego podczas czwartego przejazdu próbnego (24 listopada 2015) Fot. Paweł Bukowski

Natychmiast po pierwszych testach pojawiły się głosy malkontentów dotyczące konieczności poprawek peronów na trasie. Tymczasem jest to sytuacja absolutnie normalna – w każdej sieci chwilą prawdy jest dopiero „rozpoznanie bojem”. W Olsztynie jest ono w praktyce jednym z elementów odbiorów technicznych trasy, więc wszelkie poprawki wykonują na własny koszt wykonawcy odcinków. Należy wziąć pod uwagę, że oczywiście można teoretycznie wyliczyć skrajnię dynamiczną, czyli jak będzie się zachowywał i wychylał tramwaj w ruchu, ale zawsze będzie to tylko pewien matematyczny model. To nie są lata 80., kiedy w całej Polsce tramwaje były identyczne i wiadomo było już z doświadczenia, jak zachowa się Konstal 105Na (lub 805Na w przypadku sieci wąskotorowych 1000 mm w Bydgoszczy, Elblągu, Grudziądzu, Łodzi czy Toruniu). Dziś tramwaje projektuje się indywidualnie dla każdego miasta i nawet w przypadku teoretycznie tych samych modeli ich zachowanie może być inne. A przypadek Olsztyna jest szczególny, bo nasz Solaris Tramino nie tylko różni się od innych wersji tego modelu długością czy liczbą i rozmieszczeniem wózków (co w oczywisty sposób wpływa na odmienne zachowanie na łukach), ale jest też pierwszym w Polsce tramwajem tej szerokości – dzięki temu, że budujemy sieć od nowa, mogliśmy zdecydować, jak szerokie będą nasze pojazdy szynowe i zamiast standardowej do tej pory w Polsce szerokości 2,4 metra zdecydowaliśmy się zakupić tramwaje 2,5-metrowe. Wydawać się może, że to zaledwie 10 centymetrów różnicy, ale będą one odczuwalne, choćby w przejściach między siedzeniami. Warto też zauważyć, że poprawki geometrii peronów dotyczą krótkich, kilkumetrowych fragmentów. Przyjmując w uproszczeniu, że do przebudowy jest około 20 metrów platform przystankowych, to przy 21 220 m toru pojedynczego, jakie wybudowaliśmy w Olsztynie, oznacza to ni mniej, ni więcej, tylko 0,1% długości trasy. Niech mnie ktoś przekona, że źle wykonano inwestycję, której 99,9% jest w najlepszym porządku. A warto przypomnieć po raz kolejny, że tylko w tym roku w Warszawie trzeba było przekładać nowe tory na Bemowie, bo na skrzyżowaniu ulic Powstańców Śląskich i Radiowej mijające się na łuku tramwaje zahaczały o siebie lusterkami, a we Wrocławiu na pętlę Oporów z powodu zbyt szerokich peronów nie wjechały nowe Pesy Twist.

Pierwsze testy pokazały, że nie ma żadnych poważniejszych problemów z zasilaniem i siecią trakcyjną. Podstacje trakcyjne – a właściwie stacje prostownikowe, bo w przewodach trakcji tramwajowej płynie prąd stały, a w sieci energetycznej zmienny – w zajezdni autobusowej przy alei Sikorskiego, przy Obiegowej i w zajezdni tramwajowej pracują bez zarzutu. Test obciążeniowy prędkości sieć już przeszła, do sprawdzenia pozostają inne sytuacje: kiedy po mieście jeździ maksymalna liczba tramwajów czy kiedy kilka tramwajów jednocześnie rusza z przystanku czy skrzyżowania (wtedy pobór prądu jest największy).

Solaris Tramino Olsztyn S111O #3001 na przystanku Pozorty podczas czwartego przejazdu próbnego (24 listopada 2015)

Solaris Tramino Olsztyn S111O #3001 na przystanku Pozorty podczas czwartego przejazdu próbnego (24 listopada 2015) Fot. Paweł Bukowski

Po sześciodniowej przerwie 30 listopada Tramino ponownie wyjechało na testy – po raz pierwszy w ciągu dnia. Przejechało wszystkie odcinki sieci z wyjątkiem odnogi do Kortowa, gdzie trwały jeszcze poprawki wynikające z poprzednich przejazdów sprawdzających. Podczas tych testów tramwaj jeszcze eskortowany był przez policję, ale najprawdopodobniej po raz ostatni, bo działają już praktycznie wszystkie sygnalizacje na trasie, więc kolejne przejazdy będą się już odbywały w normalnych warunkach, bez uprzywilejowania. Pierwszą stłuczkę z kierowaczami wróżymy niestety jeszcze przed oficjalnym startem. Od 2 grudnia przejazdy testowe będą już przejazdami szkoleniowymi dla olsztyńskich motorniczych, którzy by uzyskać uprawnienia muszą przejeździć po 35 godzin każdy. Na torach będą pojawiały się w tym czasie dwa Tramino – o numerach taborowych #3001 i #3002 – bo właśnie te dwa i tylko te dwa są wyposażone w dodatkowe miejsca dla instruktora. Pozostałych 13 tramwajów będzie w tym czasie sprawdzać się na terenie zajezdni. W związku z tym, że do przeszkolenia jest ponad 30 motorniczych – w mediach pojawiają się różne liczby: od 33 do 37 – zdobycie uprawnień przez wszystkich trochę potrwa. Miasto deklaruje, że do obsługi liniowej potrzebnych jest 24 motorniczych (jednocześnie po mieście kursować będzie do 12 tramwajów, trzy pozostaną w rezerwie) i tylu ma zdobyć uprawnienia jeszcze w grudniu. Na pewno jednak nie uda się to do połowy grudnia, więc już oficjalnie zrezygnowano z próby uruchomienia regularnej, liniowej komunikacji tramwajowej 15 grudnia, czyli w 108. rocznicę startu pierwszych tramwajów w Olsztynie. To słuszna decyzja przynajmniej z dwóch powodów. Po pierwsze: rocznica rocznicą, ale start tramwajów w dzień roboczy nie tylko byłby trudniejszy, ale i pewnie cieszyłby się mniejszym zainteresowaniem, a to zdecydowanie się nowemu środkowi komunikacji należy. Weekend jest ku temu o wiele lepszą okazją, a sądząc po liczbie olsztyniaków, którzy poszukiwali Tramino po mieście, by przyjrzeć się testom, można spodziewać się tłumów. Przy tej okazji podpowiadamy magistratowi, że warto, by w weekend, gdy tramwaje wystartują, można się było nimi przejechać za darmo. Koszt w sumie dla miasta niewielki, zysk wizerunkowy nieoceniony. Po drugie: czekaliśmy na tramwaje latami, poczekamy i kilka dni dłużej, by wszystko było dopięte na ostatni guzik. Pośpieszny start pod presją rocznicy – ważnej, ale jednak będącej tylko datą w kalendarzu – byłby błędem albo co najmniej niepotrzebnym ryzykiem.

Solaris Tramino Olsztyn S111O #3001 na placu Jana Pawła II podczas przejazdu próbnego (30 listopada 2015)

Solaris Tramino Olsztyn S111O #3001 na placu Jana Pawła II podczas przejazdu próbnego (30 listopada 2015) Fot. Marcin Kierul / UM Olsztyn

Oficjalnie decyzja o terminie startu ma zapaść do 4 grudnia, ale najprawdopodobniej będzie to sobota 19 grudnia. W związku ze wspomnianą wyżej koniecznością przeszkolenia odpowiedniej liczby motorniczych pierwszego dnia nie zostaną uruchomione wszystkie linie. Pierwszą, którą będziemy mogli się przejechać, będzie linia 2 z Dworca Głównego do Jarot. W kolejnych dniach, sukcesywnie i najprawdopodobniej do końca roku, zostaną uruchomione pozostałe linie – najpierw linia 1 spod Wysokiej Bramy do Jarot, a jako ostatnia linia 3 z Dworca Głównego do Kortowa. Od 1 stycznia 2016 powinniśmy już mieć na ulicach tramwaje wszystkich linii, tego też dnia najprawdopodobniej wejdzie w życie nowy układ sieci komunikacji miejskiej, czyli część linii autobusowych zniknie, część zmieni trasy, pojawią się nowe linie, a wszystkie zostaną przenumerowane według nowego trzycyfrowego standardu. Od 2 stycznia 2016 zaś – zgodnie z uchwałą Rady Miejskiej – zniknie możliwość zakupu papierowych sieciówek (kto ma, warto zachować na pamiątkę), bo będą one dostępne wyłącznie w formie elektronicznej, ładowane na Olsztyńską Kartę Miejską.

Plakat reklamujący dzień otwarty zajezdni tramwajowej (6 grudnia 2015)

Plakat reklamujący dzień otwarty zajezdni tramwajowej (6 grudnia 2015)

Tramwajem będzie jednak okazja przejechać się wcześniej – miasto zdecydowało się na zorganizowanie dnia otwartego w zajezdni tramwajowej. 6 grudnia 2015, w Mikołajki, przez cztery godziny będzie można zwiedzać remizę przy ulicy Towarowej, obejrzeć tramwaje, wsiąść do nich i posłuchać, co opowiadają o nich motorniczowie, ale największą atrakcją będzie z pewnością możliwość przejechania się olsztyńskimi Solarisami Tramino. Przejażdżka będzie mniej więcej dwukilometrowa – tramwaj pojedzie z zajezdni torem technicznym ulicami Towarową i Dworcową do Dworca Głównego i wróci do bazy MPK Olsztyn.

Czwarty przejazd testowy (24 listopada 2015)

Piąty przejazd testowy (30 listopada 2015)

Reklamy




Zima sprawdza olsztyńskie Tramino

24 11 2015

Trzeci dzień testów olsztyńskiego Tramino – 23 listopada 2015 – pozwolił sprawdzić nie tylko, czy parametry trasy pozwalają na przejazd nią tramwajem, ale także, jak wozy sprawują się w typowej dla Warmii późnolistopadowej pogodzie: padał śnieg.

Solaris Tramino Olsztyn S111O #3001 odjeżdża z przystanku końcowego Dworzec Główny podczas trzeciego przejazdu próbnego (23 listopada 2015)

Solaris Tramino Olsztyn S111O #3001 odjeżdża z przystanku końcowego Dworzec Główny podczas trzeciego przejazdu próbnego (23 listopada 2015)

Odcinek z zajezdni do Dworca Głównego jest już obeznany, więc tramwaj – i tym razem egzemplarzem testowym był #3001 – pokonuje go już coraz śmielej i z wyższą prędkością. Za trzecim razem udało się też – po zmianie kierunku – bez specjalnych problemów przejechać przez przystanek wyspowy umieszczony na wyspie ronda na placu Konstytucji 3 Maja. Nabrzeża peronów na nim uzyskały już właściwą szerokość. Także przejazd ulicą Kościuszki poszedł dużo sprawniej niż za pierwszym razem, bo wiadomo było już, że nie czają się na Tramino żadne poważniejsze zagrożenia. Pierwszym nowym miejscem, gdzie trzeba było poważnie zwolnić był przystanek Skwer Wakara, przy Urzędzie Marszałkowskim i skrzyżowaniu ulicy Kościuszki z aleją Piłsudskiego. Boczne perony okazały się zbudowane prawidłowo i tramwaj pojechał dalej. Debiut na podjeździe ulicą Żołnierską wypadł mu w warunkach bojowych, bo przy padającym i topniejącym śniegu. Ci, którzy obawiali się zsuwania się tramwaju ze wzniesienia, mogą być spokojni – Tramino pokonało je bez najmniejszego problemu, za to pod górę pędziło całkiem nieźle, pozostając przy tym praktycznie niesłyszalne. Zresztą poziom hałasu, a w zasadzie ciszy, podczas testów to kolejna rzecz, która wytrąca z ręki oręż przeciwników tramwajów. Apokaliptyczne wersje wyjących tramwajów nijak nie chcą się ziścić – Tramino płynie po szynach niemal bezszelestnie. Po dotarciu do Obiegowej Tramino chciało wjechać na przystanek Szpital Wojewódzki i… tu pojawił się problem. Nabrzeże peronu okazało się umieszczone zbyt blisko toru i tramwajowi groziło zdobycie kolejnych rys na karoserii. Po paru minutach obliczeń i dywagacji zdecydowano o podjęciu próby przejazdu… ale pod prąd, czyli drugim torem. Do tego konieczna była zmiana toru właśnie, ale niestety – jak pisaliśmy – w olsztyńskiej sieci zrezygnowano z bardzo przydatnych weksli, czyli połączeń między sąsiednim torami. Żeby przejechać na drugi tor, konieczny był więc przejazd do najbliższego weksla, a tym jest rozjazd w okolicy ratusza, gdzie dwa tory łączą się w jeden prowadzący do Wysokiej Bramy. Tramino zmieniło więc kierunek jazdy i pomknęło pod prąd aż w okolice ratusza. Tam zmieniło tor i znów lewym pognało w kierunku Obiegowej. Jednak jak się okazało, Strabag wykonał perony przystankowe bardzo symetrycznie, bo pojawił się dokładnie ten sam problem – krawędź przystanku zbyt blisko toru i tym samym tramwaju. Nie próbowano przedrzeć się dalej za wszelką cenę i ostatecznie tramwaj, właściwym już tym razem torem wrócił do Dworca Głównego i dalej do zajezdni. Przy Obiegowej czeka nas pewnie drobna przebudowa przystanków i tramwaj powinien pomknąć dalej, już kolejnego wieczora, a do zbadania pozostała jeszcze znaczna część linii głównej i cała jednotorowa odnoga do Kortowa.

Trzeci przejazd testowy (23 listopada 2015)





Tramwaj po pół wieku wrócił na ulice Olsztyna

21 11 2015

20 listopada 2015 – minęłoby dokładnie pół wieku, od kiedy ostatni tramwaj przejechał olsztyńskimi ulicami. Minęłoby, bo dzień wcześniej – 19 listopada – licznik został skasowany: po 49 latach i 364 dniach znów mogliśmy zobaczyć tramwaj jeżdżący po Olsztynie.

Solaris Tramino Olsztyn S111O #3001 na torach odstawczych przy przystanku Dworzec Główny podczas pierwszego przejazdu próbnego (19 listopada 2015)

Solaris Tramino Olsztyn S111O #3001 na torach odstawczych przy przystanku Dworzec Główny podczas pierwszego przejazdu próbnego (19 listopada 2015) Fot. Paweł Bukowski

O 20:47 Solaris Tramino Olsztyn o numerze taborowym #3001 przekroczył bramę zajezdni tramwajowej i wyjechał na torowisko w ulicy Towarowej. Pierwsza podróż olsztyńskiego tramwaju odbywała się w spacerowym tempie, ale za to z eskortą policji i samochodów technicznych. Wszystko dlatego, że pierwszy przejazd miał posłużyć sprawdzeniu, czy we wszystkich miejscach sieci tramwaj przejedzie bez problemów. Przejazd ulicami Towarową i Dworcową, gdzie jest torowisko typu kolejowego, wysypane tłuczniem, przebiegł bez problemów. Te zaczęły się przy placu Konstytucji 3 Maja, czyli przy Dworcu Głównym. Najpierw okazało się, że… pantograf zgubił sieć. Aby okładziny cierne na pantografach zużywały się równomiernie, sieć trakcyjną się zygzakuje, czyli nie wiesza w linii prostej, ale tak, by pantograf dotykał jej większą częścią swojej szerokości – naprzemiennie raz lewą, raz prawą. Tu jednak najwyraźniej z zygzakowaniem nieco przesadzono, bo pantograf się z przewodów trakcyjnych zsunął. Na szczęście olsztyńskie Tramino są wyposażone w baterie i udało się na zasilaniu z nich zjechać z placu na tory odstawcze. Z przygodami, bo okazało się, że część krawężników znajduje się zbyt blisko torowiska i tramwaj by o nie zahaczył. Szybko chwycono za łomy i łuk stał się dla Tramino przejezdny. Po zmianie kierunku jazdy tramwaj ruszył w kierunku ulicy Kościuszki, ale za daleko nie ujechał. Krawędzie peronu wyspowego na przystanku Dworzec Główny umieszczonego na środku ronda okazały się być zbyt blisko torowiska. Przy przejeździe na wprost problemu by nie było, ale przy zjeżdżaniu z rozjazdu pudło tramwaju wychylało się przy przegubach bardziej niż to wyliczano i zahaczało o peron. Newralgiczne miejsca Tramino były osłonięte styropianem, ale i tak pierwszą bliznę zdobyło – niewielka rysa na karoserii się pojawiła. Podjęto próbę przejechania w kierunku ulicy Kościuszki lewym torem, czyli pod prąd, ale problem się powtórzył, wobec czego ostatecznie zrezygnowano z dalszych prób i #3001 wrócił około godziny 23 do zajezdni.

Solaris Tramino Olsztyn S111O #3001 wjeżdża na przystanek końcowy Wysoka Brama podczas drugiego przejazdu próbnego (20 listopada 2015)

Solaris Tramino Olsztyn S111O #3001 wjeżdża na przystanek końcowy Wysoka Brama podczas drugiego przejazdu próbnego (20 listopada 2015)

20 listopada w dzień wykryte usterki naprawiano, a wieczorem, po godzinie 20:30 tramwaj – ponownie #3001 – znów wyruszył na rekonesans. Podobnie jak i za pierwszym razem celem była krańcówka przy Wysokiej Bramie. Do Dworca Głównego – jak dzień wcześniej – Tramino dojechało bez przygód. Na placu Konstytucji 3 Maja okazało się, że poprawki peronu są niewystarczające i nadal przy wychyleniu pudła przy opuszczaniu rozjazdu i wóz może zahaczyć o platformę przystankową. Ostatecznie zdecydowano się na doraźne rozebranie krawędzi peronów i tramwaj mógł pojechać dalej. Przez ulicę Kościuszki przejechał w zasadzie bez większych problemów, ale zajęło mu to półtorej godziny. Około 22:30 wykorzystując rozjazd, który w normalnym ruchu liniowym wykorzystywany nie będzie, Tramino skręciło w aleję Piłsudskiego. Przejazd odnogą na Stare Miasto okazał się praktycznie bezproblemowy, choć oczywiście z racji badania skrajni dynamicznej, czyli – w uproszczeniu – tego, jak bardzo tramwaj się wychyla podczas jazdy, zwłaszcza na łukach, potrwało blisko pół godziny. Jadąc do Wysokiej Bramy Tramino poczuło z pewnością powiew historii (oprócz powiewów zimnego wiatru i zacinającego deszczu, które czuli wszyscy), bo na fragmencie alei Piłsudskiego i w ulicy 11 Listopada jechało tą samą trasą, co tramwaje przez 58 lat – od 1907 do 1965 roku. Inaczej wtedy nazywały się ulice (Kleeberger Straße i Obervorstadt, czyli ulica Klebarska i Górne Przedmieście, a później odpowiednio aleja Zwycięstwa i ulica 22 Lipca), nieco inaczej biegły tory, które miały też inną szerokość (1000 mm, dziś 1435 mm), ale jakiegoś wyjątkowego tramwajowego ducha poczuć się dało. Kilka minut po godzinie 23 #3001 ruszył w powrotną drogę do zajezdni.

Kolejne testy – a do sprawdzenia została jeszcze większość linii głównej na Jaroty i cała odnoga do Kortowa – odbędą się najprawdopodobniej po weekendzie 21-22 listopada, na początku także nocą. Z czasem zaś będziemy oglądali więcej tramwajów naraz i także w dzień.

20 listopada 1965 - ostatni dzień olsztyńskich tramwajów

20 listopada 1965 – ostatni dzień olsztyńskich tramwajów. Nie wiemy, czy ktoś z uwiecznionych na tej fotografii ze zbiorów Muzeum Warmii i Mazur jeszcze żyje, ale podejrzewamy, że nikt z nich nie przypuszczał wówczas, że tramwaje kiedyś wrócą do Olsztyna. A jednak się udało.

Pierwszy przejazd testowy (19 listopada 2015)

Drugi przejazd testowy (20 listopada 2015)





Coraz więcej tramwajów i torów, coraz mniej utrudnień

21 09 2015

Już tylko na pojedynczych odcinkach sieci tramwajowej brakuje fragmentów torowiska, przybywa sieci trakcyjnej, która wkrótce będzie mogła być już w całości pod prądem, a w zajezdni stoi już 13 z 15 Solarisów Tramino Olsztyn (no, chwilowo 12, o czym niżej). Jednocześnie z ulic Olsztyna systematycznie znikają utrudnienia związane z budową.

Budowa linii tramwajowej przy ulicy Tuwima (1 września 2015) - przystanek Pozorty

Budowa linii tramwajowej przy ulicy Tuwima (1 września 2015) – przystanek Pozorty © OlsztyńskieTramwaje.pl

Można by zażartować, że to ostatnia chwila, kiedy olsztyńska sieć tramwajowa wygląda tak ładnie, bo już powoli zaczyna się jej obarierkowywanie. Co prawda z dnia na dzień ubywa w Olsztynie przeciwników tramwaju i wierzących w to, że zjada on dzieci, ale przy wprowadzaniu nowego środka lokomocji w mieście po półwiecznej przerwie decydenci wolą być ostrożni. Torowiska tramwajowe będą więc otoczone barierkami wszędzie tam, gdzie biegną bezpośrednio obok chodnika czy ścieżki rowerowej, co oznacza zdecydowaną większość tras. Pocieszające jest to, że nie będą to znane z wielu polskich tramwajowych miast paskudne płotki z siatki ogrodzeniowej, lecz proste, oszczędne w formie barierki typu – a jakże – olsztyńskiego. W wersji żółtej były miejskim koszmarem, ale sama ich forma jest całkiem rozsądna, o czym przekonują te w wersji czarnej. Właśnie czarne są pierwsze barierki, które zaczęły być montowane wzdłuż ulicy Witosa. Nie będzie to zabezpieczenie absolutne – dzieci nadal trzeba będzie pilnować – ale już nikt nie wpadnie na tory przypadkiem czy nie osunie się na nie od podmuchu mknącego gdzieniegdzie nawet 70 km/h tramwaju. Nam najbardziej podoba się stan obecny, jeszcze nawet bez wiat. Te będą się pojawiały do końca listopada, bo zwycięzca przetargu na ich dostawę – polski oddział czeskiej firmy Mmcité – będzie miał 60 dni na ich dostawę (umowa ma zostać podpisana lada dzień). Z naszych informacji wynika, że wiaty dla Olsztyna już są produkowane, więc nie powinno być problemu z dotrzymaniem terminów.

Budowa linii tramwajowej przy alei Sikorskiego (16 września 2015)

Budowa linii tramwajowej przy alei Sikorskiego (16 września 2015) Fot. Paweł Bukowski

Lada dzień sieć trakcyjna, której rozwieszanie też jest praktycznie na ukończeniu, będzie mogła być pod prądem. Na razie teoretycznie, bo oczywiście luki wciąż są – choćby na najmniej zaawansowanym odcinku w ulicy Żołnierskiej – ale pojawi się taka możliwość, bo oficjalnie zostaną uruchomione podstacje trakcyjne. W olsztyńskiej sieci będzie ich trzy. Pierwsza, zlokalizowana w zajezdni tramwajowej przy Towarowej już działa, o czym można się przekonać obserwując zza płotu testowane praktycznie każdego dnia Solarisy Tramino. Druga powstała przy ulicy Obiegowej, naprzeciwko budynku sanepidu, trzecia – w zajezdni autobusowej przy alei Sikorskiego, naprzeciwko hipermarketu Real. Obie ostatnie są już praktycznie gotowe do rozruchu, obecnie rozwiązywane są tylko sprawy formalne, czyli po prostu podpisywanie umów z dostawcą prądu. Ich uruchomienie to kwestia najprawdopodobniej kilkunastu dni.

Szybciej zostanie uruchomiona wspomniana zajezdnia autobusowa przy alei Sikorskiego. Co ciekawe, będzie to dopiero trzecia oficjalna zajezdnia autobusowa w historii Olsztyna. Pierwsze autobusy korzystały z gościnności trolejbusów i nocowały w ich zajezdni przy ulicy Knosały (wówczas jeszcze Ogrodowej). Po wybudowaniu bazy MPK przy Kołobrzeskiej przeniosły się tam. Najprawdopodobniej od października część autobusów olsztyńskiego miejskiego przewoźnika stacjonować będzie na Nagórkach, co powinno – oprócz możliwości zrezygnowania z wynajmu placu postojowego (tramwaje „wypchnęły” część autobusów do dawnej bazy PKS przy Towarowej) – dać możliwość ścięcia niektórych kosztów. Poranne wyjazdy na trasę i wieczorne zjazdy w przypadku linii kursujących na Nagórki, Jaroty czy Pieczewo (ale także np. do Kortowa) będą dużo krótsze, co jest wymierną oszczędnością. Zasada, że komunikacja miejska śpi tam, gdzie ludzie, nie jest wymysłem lubiących pospać kierowców, lecz czystym rachunkiem ekonomicznym. Taki zresztą zamysł przyświeca pomysłowi wybudowania nowej dużej zajezdni autobusowej na tzw. nowym Pieczewie, ale – jak można było ostatnio przeczytać w mediach – ta perspektywa się oddala.

Solaris Tramino Olsztyn S111O #3003 na torze testowym w zajezdni tramwajowej

Solaris Tramino Olsztyn S111O #3003 na torze testowym w zajezdni tramwajowej (21 września 2015) © OlsztyńskieTramwaje.pl

Tymczasem w zajezdni tramwajowej jest już 13 z 15 tramwajów, które będą kursowały po naszych torach. By być precyzyjnym: chwilowo 12, bo wóz o numerze taborowym #3011 od 22 września pokazuje się na targach transportu szynowego Trako w Gdańsku, gdzie – jak się spodziewamy – zrobi furorę. Już dziś wiadomo, że ma kilka rozwiązań do tej pory niespotykanych w polskich tramwajach jak np. system aktywnego zawieszenia, które pozwala na dopasowywanie wysokości wejścia do poziomu peronu, by zniwelować ewentualną różnicę spowodowaną choćby napełnieniem tramwaju. Podobną nowością jest hydrauliczna stabilizacja toru jazdy, która optymalnie ustawia położenie pudła tramwaju względem wózka, co ma spowodować z kolei jak najłagodniejsze pokonywanie zakrętów. Moglibyśmy zażartować, że będziemy mieli swoje Pendolino z wychylnym pudłem. Jak zapewniają przedstawiciele Solarisa, Tramino Olsztyn podczas testów homologacyjnych spełniło deklarowane osiągi w kwestii hałasu. Mało kto pewnie już pamięta, że ten element całkiem niespodziewanie odgrywał bardzo dużą rolę w przetargu. Newag, który pierwotnie zwyciężył, zaoferował zupełnie kosmiczny poziom 69 dB, ale – kto wie, czy nie właśnie z powodu nierealnych założeń – ostatecznie z udziału w przetargu zrezygnował. Solaris zadeklarował wówczas poziom 74 dB, co oznaczało i oznacza powstanie najcichszego polskiego tramwaju. Teraz producent spod Poznania zapewnia, że wymagania te spełnił. Odbiór techniczny ostatnich dwóch Tramino Olsztyn zaplanowany jest na 28 września w Poznaniu, więc w pierwszych dniach października powinniśmy mieć już u siebie komplet wozów.

Budowa linii tramwajowej na skrzyżowaniu ulicy Kościuszki i alei Piłsudskiego (20 września 2015)

Budowa linii tramwajowej na skrzyżowaniu ulicy Kościuszki i alei Piłsudskiego (20 września 2015) Fot. Paweł Bukowski

Na budowach w większości miejsc trwają już prace wykończeniowe, wiążące się bardziej z częścią drogową niż torową. Kluczowe miejsca sieci tramwajowej, czyli rozjazdy przy odgałęzieniach od linii głównej odnóg do Kortowa i Starego Miasta są już gotowe i odbywa się po nich regularny – bardziej lub mniej – ruch samochodowy. Jeszcze przed końcem września na „tramwajowy” odcinek alei Piłsudskiego wróci komunikacja miejska – oczywiście na razie wyłącznie autobusy. W wielu miejscach wylewane są już ostatnie warstwy asfaltu – dzięki temu ostatecznego kształtu zaczęły nabierać przystanki wiedeńskie Filharmonia i Kętrzyńskiego w ulicy Kościuszki. Prace najmniej zaawansowane są na ulicy Żołnierskiej i jej skrzyżowaniu z Kościuszki, ale i tu wszędzie gotowa jest już betonowa podbudowa pod torowisko, którego z dnia na dzień przybywa. Część torowa i trakcyjna prac wydaje się absolutnie niezagrożona – wystarczy porównać na zdjęciach, ile może się zmienić w ciągu dwóch-trzech tygodni, a do formalnego końca budów mamy jeszcze miesiąc. Nawet drogowa część inwestycji tramwajowej wydaje się całkowicie do zrealizowania bez opóźnień.

Solaris Tramino Olsztyn S111O #3000 w hali warsztatowej zajezdni tramwajowej (28 sierpnia 2015)

„Jedynka” już nie pojedzie na Cementową – nazwa pętli na wyświetlaczu to jeszcze efekt obecnego oprogramowania dla autobusów. Tramwaj z numerem 1 będzie miał na wyświetlaczu napis „Wysoka Brama” lub „Kanta”. Na zdjęciu: Solaris Tramino Olsztyn S111O #3000 w hali warsztatowej zajezdni tramwajowej (28 sierpnia 2015) Fot. Jarosław Skórski

Tymczasem lada dzień – w czwartek 24 września – Zarząd Dróg, Zieleni i Transportu zaprezentować ma ostateczny kształt olsztyńskiej sieci komunikacji miejskiej po uruchomieniu tramwajów. Nie będzie on znacznie odbiegał od propozycji, o której pisaliśmy w lutym 2014 roku (o pewnych modyfikacjach usłyszeliśmy późną wiosną tego roku). Wraz z nowymi taryfami, które wejdą w życie już 1 listopada 2015, pojawią się warunki dla utworzenia systemu w większym stopniu opartym na przesiadkach niż połączeniach bezpośrednich. Tych ostatnich jednak wcale tak wiele nie ubędzie, więc po uruchomieniu tramwajów powinniśmy mieć bardzo wygodną sieć transportu miejskiego. Nowemu układowi po jego oficjalnej prezentacji poświęcimy oczywiście osobny wpis.

Ze względu na długi okres, jaki obejmują nasze zdjęcia z budowy sieci tramwajowej, podzieliliśmy je na dwie galerie. W pierwszej znalazły się zdjęcia z 31 sierpnia i 1 września, w drugiej – zrobione między 16 a 21 września. Ponieważ fotografie wielu miejsc znajdują się w obu galeriach, można od razu porównać postęp prac w ciągu blisko czy dokładnie trzech tygodni.





Sieć pod prądem, wypatrujcie tramwajów

7 08 2015

7 sierpnia pierwszy odcinek olsztyńskiej sieci tramwajowej zyska pełną funkcjonalność – zostanie włączone na nim napięcie w przewodach trakcyjnych. Umożliwi to rozpoczęcie testów torowych Solarisów Tramino w Olsztynie.

Budowa linii tramwajowej w ulicy Towarowej (18 czerwca 2015)

Czekamy na zielone… Na zdjęciu: budowa linii tramwajowej w ulicy Towarowej (18 czerwca 2015) © OlsztyńskieTramwaje.pl

Zgodnie z zapowiedziami pierwszym odcinkiem, po którym pojadą olsztyńskie tramwaje, będzie tor techniczny między zajezdnią przy Towarowej a Dworcem Głównym. Po ostatnich poprawkach sieć trakcyjna osiągnąć ma pełną sprawność, uruchomiona zostanie też pierwsza z podstacji – ta znajdująca się w zajezdni. Nie jest jeszcze znany dokładny termin rozpoczęcia testów, ale należy przypuszczać, że będzie to szybko. 17 sierpnia minie 60. dzień od przyjazdu do Olsztyna pierwszego tramwaju o numerze taborowym #3001, do którego to terminu miasto musi przetestować tramwaj w ruchu, bo wtedy przejdzie on na własność Olsztyna i MPK. W interesie miasta jest więc testowanie intensywne – myślę, że upolować olsztyńskie Tramino na torach będzie nie tak trudno.

Ci mniej zdeterminowani być może nie będą wcale musieli na Tramino Olsztyn polować. Po pierwsze: dotarła ich już do naszego miasta większość, bo dokładnie osiem z 15, jakimi będziemy jeździć. Po drugie: najprawdopodobniej jeszcze w sierpniu odbędzie się zapowiadany wcześniej dzień otwarty w zajezdni tramwajowej. Choć ostateczna decyzja wciąż nie zapadła, to rozważany jest termin weekendowy 22-23 sierpnia. Nie będzie to cały weekend z tramwajami, lecz jeden wybrany dzień, więc można spodziewać się wielu chętnych do obejrzenia naszych najnowszych szynowych nabytków. Jak wspomnieliśmy wyżej, zajezdnia i bliski jej odcinek będą już „pod prądem”, więc być może miasto umożliwi mieszkańcom choćby krótką przejażdżkę Tramino, na przykład po terenie zajezdni.

Budowa linii tramwajowej w alei Piłsudskiego (29 lipca 2015)

Budowa linii tramwajowej w alei Piłsudskiego (29 lipca 2015) Fot. Paweł Bukowski

Gdyby tramwaje nie potrzebowały prądu, to byłyby w stanie przejechać już po większości sieci. W zasadzie torowiska są już w ogromnej większości gotowe – mamy całe, nawet kilkukilometrowe odcinki torów. Tak zwane nieciągłości, czyli po prostu przerwy między zbudowanymi już odcinkami, występują w pojedynczych miejscach sieci. Zazwyczaj są one związane z tym, że prace często prowadzone są bez całkowitego zamykania ruchu samochodowego. To właśnie tam, gdzie torowisko budowane jest „pod ruchem”, pozostały do połączenia odcinki torów, np. na placu Konstytucji 3 Maja czy skrzyżowaniu ulic Kościuszki i Kętrzyńskiego. Podobna sytuacja jest w dwóch newralgicznych punktach olsztyńskiej sieci, czyli tam, gdzie powstają rozjazdy umożliwiające skręt tramwajów z linii głównej na odnogi prowadzące do Kortowa i Wysokiej Bramy. Skrzyżowania ulicy Kościuszki z aleją Piłsudskiego oraz alei Sikorskiego z ulicami Synów Pułku i Tuwima są teraz priorytetowe – budowlańcy chcą je udrożnić dla ruchu samochodowego do końca sierpnia. Po wakacjach mają też być dostępne dla kierowców obie jezdnie alei Sikorskiego. Dzięki całkowitemu zamknięciu ulic szybko postępują prace w Śródmieściu. Przykładowo w ulicy 11 Listopada już niedługo ruch pieszych powinien zostać tymczasowo przeniesiony na gotową już jezdnię, bo do wykonania pozostały tam już praktycznie chodniki.

Trwają też przygotowania do regularnego ruchu liniowego. MPK Olsztyn, które będzie operatorem tramwajów, rozstrzygnęło już przetarg na dostawę taboru technicznego (bardziej szczegółowo pisaliśmy o nim w lipcu). Sytuację miało o tyle prostą, że zgłosił się tylko jeden oferent, który dodatkowo spełnił warunki przetargu, więc nie pozostało nic innego jak tylko przyznać mu zamówienie. Dźwig tramwajowy i wóz sieciowy (wieżowy) dostarczy przewoźnikowi firma Rafko Kuc z Bochni. Zakupiono też dwa komplety rozjazdów nakładkowych. To rozwiązanie umożliwiające doraźne przekierowanie ruchu na sąsiedni tor w przypadku dłuższej niedrożności jednej nitki torowiska, np. z powodu remontu czy przebudowy. Na szyny nakłada się taki rozjazd, który bez ingerencji w istniejące torowisko, tymczasowo kieruje tramwaj na inny tor. Jako że sieć będziemy mieli nowiuteńką, rozjazdy nakładkowe jeszcze przez jakiś czas powinny czekać sobie cierpliwie w magazynie. Na co dzień, w przypadku krótkotrwałych zatrzymań ruchu podobną rolę pełnić będą łączniki międzytorowe, zwane też wekslami. Na liniach, gdzie nie ma pętli, a jedynie przystanki końcowe dla taboru dwukierunkowego, są one standardem. Spotyka się je zawsze na końcach dwutorowych odcinków, a często także na trasie. Weksle (od niemieckiego czasownika „wechseln” – zmieniać) umożliwiają zmianę toru i w razie potrzeby kierunku ruchu. Dobrze byłoby mieć takie także w Olsztynie.

Rozjazd nakładkowy na Teréz körút w Budapeszcie

Rozjazd nakładkowy na Teréz körút w Budapeszcie © OlsztyńskieTramwaje.pl

Otwarto oferty w przetargu na dostawę wiat, które staną na przystankach wzdłuż linii tramwajowej. Chętnych było trzech, w tym budujące odnogę na Stare Miasto konsorcjum Balzola Polska – Balzola. Akurat oferta tego uczestnika nie zmieściła się w kosztorysie – miasto gotowe jest przeznaczyć na wiaty 4,3 mln zł, Hiszpanie oczekiwaliby za to o ponad 100 tysięcy złotych więcej i co więcej zaoferowali gwarancję i rękojmię na najkrótszy czas, bo na osiem lat. Dziesięcioletnią gwarancję dają pozostali oferenci: blisko 4 mln zł oczekuje za zlecenie gliwicka firma Fulco System, a 2,9 mln zł – polski oddział czeskiej firmy Mmcité, z siedzibą w Bielsku-Białej. Zwycięzcy przetargu jeszcze nie ogłoszono, ale ponieważ cena stanowić będzie 95% wartości oceny, decyzja wydaje się raczej oczywista.

W końcu ruszyły też przygotowania do kampanii promocyjnej tramwajów. Do 18 sierpnia mogą zgłaszać się chętni do przygotowania takiej akcji. Będą mieli na to niewiele czasu – 25 dni – i pieniędzy – planowane na ten cel 250 tysięcy złotych to suma w branży reklamowej nieoszałamiająca. W tym przetargu cena stanowić będzie 70% oceny, pozostałe 30% można będzie zdobyć za kreatywność rozwiązań. Kampania będzie najwyraźniej adresowana do osób korzystających na co dzień z samochodów, bo w specyfikacji przetargowej określono roboczo jej hasło jako „Przesiądź się do tramwaju i autobusu”. Na to wskazywałoby także zadanie przygotowania „tramwajowego przewodnika drogowego” – ma on przypomnieć olsztyńskim kierowcom zasady ruchu drogowego dotyczące pojazdów szynowych. Nie określono jednak, jaką ów przewodnik miałby mieć formę – czy będzie to film, czy może np. ulotki. Promowana ma być też Olsztyńska Karta Miejska, która będzie nośnikiem wprowadzanego przy okazji reaktywacji tramwajów biletu elektronicznego. Zwycięzca przetargu ma opracować ogólną ideę i linię kreatywną kampanii, przygotować jej logotyp, wybrać kanały dotarcia do grup docelowych, zaproponować projekty materiałów reklamowych i promocyjnych, przygotować szczegółowy harmonogram działań. Nieco dziwi, że do agencji reklamowej ma należeć także zdefiniowanie, kto będzie grupą docelową kampanii – takie rzeczy zazwyczaj określa zleceniodawca, który powinien wiedzieć, do kogo chce dotrzeć ze swoim przekazem. Z tym większym zainteresowaniem będziemy śledzić efekty tego przetargu.





Solaris Tramino Olsztyn już po oficjalnej prezentacji

20 06 2015

Olsztyński tramwaj Solaris Tramino – oficjalnie model S111O – został oficjalnie zaprezentowany. Być może 28 czerwca zobaczą go wszyscy chętni, a prawie na pewno pod koniec sierpnia wszyscy chętni będą mogli się tramwajem przejechać, choć na początek tylko po terenie zajezdni.

Solaris Tramino Olsztyn S111O

Solaris Tramino Olsztyn S111O © OlsztyńskieTramwaje.pl

Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami nasze Tramino ma 29,3 metra długości oraz 2,5 metra szerokości. Poznaliśmy ostateczną liczbę pasażerów, jaką pomieści (wcześniej dane na ten temat nieco się różniły) – do olsztyńskiego tramwaju wejdzie 216 osób, z których 43 będą mogły usiąść, a 173 będzie podróżować na stojąco. Przejście między siedzeniami w najwęższym miejscu będzie miało 70 cm, co jest bardzo przyzwoitym wynikiem – zmieści się w nim choćby wózek dziecięcy. Przemieszczanie się po tramwaju będzie o tyle łatwiejsze, że jest on w całości niskopodłogowy – bez żadnych stopni, ani pochylni. W wozie są dwa miejsca dla wózków inwalidzkich – zlokalizowano je na końcach pojazdu, przy kabinach motorniczego. Tramwaj jest wysoki na 3,8 metra ze złożonym pantografem. Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami jest w całości klimatyzowany. Nie dane techniczne są jednak najważniejsze.

Nie da się ukryć, że olsztyńskie Tramino robi świetne wrażenie. To w dużej mierze zasługa miejskiego malowania – nawet przedstawiciele Solarisa przyznają (oczywiście nieoficjalnie), że limonkowo-szare tramwaje i autobusy dla Olsztyna to najładniejsze pojazdy, jakie wyjeżdżają z fabryk wielkopolskiego producenta. Także we wnętrzu dominują nowe olsztyńskie barwy miejskie. W limonkowo-srebrnej kolorystyce utrzymane są elementy wykończeniowe, poręcze, także tapicerka siedzeń. Na tych ostatnich nie znalazły się żadne elementy związane z miastem, a jedynie geometryczne wzory, ale teraz widać, że była to dobra decyzja. Siedzenia są standardowe, trudno mówić o wygodzie czy niewygodzie, kiedy spędzać się będzie na nich góra 20 minut. Znamy zresztą te modele choćby z najnowszych autobusów Solarisa kursujących po Olsztynie. Niektórzy wyrażali wątpliwości co do wygody pojedynczych siedzeń znajdujących się nad wózkami. Znajdują się na podestach, a miejsce na nogi jest ograniczone przez obudowę wózka. Naszym zdaniem nie ma żadnego problemu z usadowieniem się w tym miejscu, jest to zdecydowanie lepsze rozwiązanie niż choćby skośne siedzenia znane z Pes Swing, a w zamian zyskujemy półkę, na której można ułożyć plecak czy torbę (choć nam przypomina ona stolik kawowy). Siedzenia umieszczone są w układzie 2+2 (po dwa po każdej stronie), jedynie przy przegubach mamy pojedyncze siedzenia. W pojeździe umieszczony został jeden biletomat – między drzwiami a przegubem w członie środkowym. W automacie płacić można będzie monetami i zbliżeniowymi kartami płatniczymi.

Wnętrze Solarisa Tramino Olsztyn S111O

Wnętrze Solarisa Tramino Olsztyn S111O © OlsztyńskieTramwaje.pl

Większość rozwiązań to już standard znany z nowoczesnych tramwajów – kabina motorniczego z ergonomicznym fotelem i ciekłokrystalicznymi ekranami, także pełniących rolę lusterek (zamiast tradycyjnych lusterek mamy kamery, z których obraz wyświetlany jest na ekranach w kabinie), elektroniczne kasowniki z ekranami i czytnikami kart elektronicznych, otwieranie drzwi przyciskiem, by nie wychładzać pojazdu zimą i nie nagrzewać klimatyzowanego wnętrza latem. Ci, którzy oczekują jakichś fajerwerków, będą pewnie zawiedzeni, ale nie ma powodu czuć się rozczarowanym. Mamy nowoczesny, wygodny tramwaj, który absolutnie niczym nie odstaje od konstrukcji zachodnich producentów, a na dodatek jest bardzo efektowny. Design Tramino Olsztyn naprawdę robi wrażenie, co jest w dużej mierze zasługą kolorystyki, ale i projektowania, i jakości materiałów. Dobrą decyzją było z pewnością pójście w ciemne tonacje – jasne plastiki brzydko się starzeją, z czasem żółkną i dużo bardziej widać na nich brud czy kiepską jakość materiału. Szarości i grafity dominujące w olsztyńskim Tramino dają zaś wrażenie elegancji.

O wrażeniach z jazdy napisać jeszcze nie możemy, bo w zajezdni tramwajowej nie jest gotowa ani sieć, ani podstacja trakcyjna. Powinny być one ukończone w lipcu, kiedy – pod koniec miesiąca – powinniśmy już zobaczyć Tramino Olsztyn wykonujące jazdy testowe na torze technicznym między zajezdnią a Dworcem Głównym. Pod koniec sierpnia, kiedy tramwajów będzie już w Olsztynie więcej i w sieci będzie zasilanie, a budowa zajezdni się zakończy, miasto planuje w niej dzień otwarty dla mieszkańców, podczas którego olsztyniacy będą mogli do tramwajów wsiąść, a nawet się nimi – po zajezdni – przejechać. Na razie jednak formalnie Tramino o numerze taborowym #3001 jest wciąż własnością producenta i przejdzie na własność Olsztyna w ciągu 60 dni od dostawy. Te dwa miesiące mamy na dokonanie testów tramwaju w ruchu – trwa więc wyścig z czasem, by uruchomić zasilanie w sieci trakcyjnej i Tramino Olsztyn przetestować.

Znane są też terminy dostaw kolejnych tramwajów dla Olsztyna – podczas oficjalnej prezentacji prezydent Olsztyna Piotr Grzymowicz i członek zarządu Solarisa Zbigniew Palenica podpisali harmonogram, w którym określono terminy transportów. Tramino Olsztyn będą wyjeżdżały z fabryki w Poznaniu w środy wieczorem, a do Olsztyna będą docierały w piątki o świcie. Drugie Tramino dotrze do nas 26 czerwca, a kolejne trzynaście będzie przyjeżdżać co tydzień. Przedostatni tramwaj będzie miał nieco dłuższą drogę i dotrze nad Łynę jako ostatni – od 22 do 25 września Solaris będzie się nim chwalił w Gdańsku na targach kolejowych Trako i dopiero po nich wóz przybędzie do zajezdni przy Towarowej.





Pierwszy Solaris Tramino w Olsztynie

13 06 2015

Jest! Dojechał, został ustawiony na torach i wciągnięty (na terenie zajezdni sieć trakcyjna nie jest jeszcze gotowa) do hali postojowej zajezdni. Pierwszy Solaris Tramino Olsztyn o numerze taborowym #3001 już w Olsztynie!

Solaris Tramino Olsztyn #3001 w zajezdni tramwajowej (12 czerwca 2015)

Solaris Tramino Olsztyn #3001 w zajezdni tramwajowej (12 czerwca 2015) Fot. Kenez

Do Olsztyna wjechał 12 czerwca dokładnie o 4 rano (choć niektórzy twierdzą, że była 4:01 – spór zostawiamy historykom). Wjechał od południa, bo ze względu na rozmiary ładunku z Poznania podróżował okrężną trasą. Na granicy miasta, przy ulicy Płoskiego czekało na niego kilkanaście osób z aparatami fotograficznymi, które potem ulicami Witosa, Krasickiego, Synów Pułku, Wyszyńskiego, Leonharda i Towarową podążały za transportem własnymi samochodami. Do zajezdni tramwajowej 40-metrowa laweta z 29,3-metrowym Tramino wjechała kilkanaście minut później istniejącym już nowym wjazdem od strony ulicy Towarowej, którym na co dzień do remizy dostawać się będą tramwaje. Do popołudnia tramwaj pozostał na lawecie, bo wkolejanie na tory musiało odbyć się w obecności fachowców z Solarisa, którzy do Olsztyna musieli dotrzeć. Pierwotnie planowano, że operacja zacznie się w południe, na tę godzinę przybyli oficjele z prezydentem miasta Piotrem Grzymowiczem, ale ostatecznie do dzieła przystąpiono około dwóch godzin później. Oczekiwanie zniechęciło nawet część dziennikarzy, którzy opuścili zajezdnię.

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Proces „wodowania” Tramino rozpoczęło o własnych siłach, bo olsztyńskie tramwaje posiadają akumulatory pozwalające im przejechać nawet do 200 metrów bez zasilania. Ponieważ jednak wkolejanie przebiegać musiało powoli, energii na całą akcję nie mogło wystarczyć. Tym bardziej, że w trakcie ustawiania tramwaju na torach trzeba było zrobić krótką przerwę, bo istniało zagrożenie, że drugi przegub będzie szorował o torowisko. Poradzono sobie jednak najprostszym sposobem – kilka osób chwyciło przegub i podniosło go do góry, by się nie uszkodził, a ostatni człon bezpiecznie zjechał z lawety. Ponieważ jednak wkolejanie wyczerpało akumulatory, do hali postojowej Tramino trzeba było już wciągnąć przy pomocy ciągnika należącego do MPK Olsztyn. Wywołało to żarty obserwujących, że do obsługi linii trzeba będzie dokupić traktorów, bo MPK dysponuje tylko dwoma…

Teraz #3001 postoi przez tydzień w zajezdni przygotowując się do oficjalnej prezentacji 19 czerwca. Prezydent Grzymowicz miał zapowiedzieć, że miasto „będzie myśleć” o pokazaniu tramwaju nie tylko dla oficjelom i mediom, ale wszystkim zainteresowanym. Naszym zdaniem, należy to zrobić jak najszybciej, wykorzystując naturalne zainteresowanie i falę pozytywnych emocji, jakie wywołał przyjazd pierwszego Tramino. Taka prezentacja dla olsztyniaków to promocyjny samograj – wystarczy wygrodzić fragment zajezdni, by móc wpuścić ludzi i przygotować jakieś materiały na temat tramwaju i mamy gotową imprezę. To niepowtarzalna szansa, żeby przekonać do tramwaju nawet sceptyków. Mogą sobie przeciwnicy tramwajów kpić czy marudzić, ale prawda jest taka, że większość tych, którzy czują jakąś więź z Olsztynem, będzie dumna, że mamy w mieście coś tak ładnego i nowoczesnego. A nigdy zbyt wiele powtarzania, że będziemy mieli pierwszą od ponad pół wieku nową sieć tramwajową w Polsce i najnowocześniejszy w kraju tabor – w całości niskopodłogowy, klimatyzowany, z bezprzewodowym internetem… O czym innym w Olsztynie – poza masztem na Pieczewie – możemy bezspornie powiedzieć, że jest w Polsce największe, najnowsze, najlepsze?








%d blogerów lubi to: